Pierwsze projekty uchwał na zgromadzenie, opublikowane przed kilkunastoma dniami, wzbudziły ogromne kontrowersje wśród inwestorów. Gwarantowały one dominującą pozycję prezesowi Krauze do czasu, gdy wspólnie z Prokomem Investments będzie kontrolował więcej niż 15% kapitału giełdowej spółki. W myśl projektu mógłby wybierać większość członków zarządu i kontrolować radę nadzorczą. Gdyby uprawnienia wygasły wcześniej niż w ciągu najbliższych pięciu lat, prezesowi należałaby się odprawa w wysokości prawie 2,5 mld zł (przy obecnym kursie giełdowym). Dodatkowo żaden z inwestorów nie mógłby wykonywać więcej niż 20% głosów, chyba że kontrolowałby 80% kapitału. - Myślę, że te projekty były zbyt daleko idące i zostały wypuszczone na zasadzie balona próbnego - skomentował Grzegorz Gonda, analityk IDM Kredyt Banku. Rynek przestraszył się zmian, które były bardzo krytycznie oceniane przez specjalistów. Kurs Prokomu w ostatnich dniach zachowywał się gorzej niż innych spółek.

W środę Prokom opublikował zmodyfikowane projekty uchwał. Zniknął najbardziej kontrowersyjny punkt dotyczący odszkodowania, który całkowicie uniemożliwiał wejście do spółki inwestora. Obniżono także próg blokujący wykonywanie głosów z pakietu większego niż 20%. We wcześniejszej wersji inwestor musiał kontrolować co najmniej 80% akcji. Teraz wystarczy, że będzie posiadał 51-proc. pakiet. - Zmiany zostały dokonane w wyniku sugestii inwestorów, analityków i akcjonariuszy. Konsultacje cały czas trwają - tłumaczy Agnieszka Dziedzic, rzecznik Prokomu.

Analityk IDM Kredyt Banku uważa, że nie wszystkie projekty nawet w obecnej, znacznie "łagodniejszej", postaci mają szanse znaleźć poparcie wśród akcjonariuszy. Żeby je przegłosować (wymagają zmian statutu spółki), potrzeba 75% głosów. - Prokom cały czas rozmawia z akcjonariuszami finansowymi. Zmiany w projektach pokazują, że spółka jest gotowa do kompromisu - mówił G. Gonda.

Inwestorzy giełdowi pozytywnie zareagowali na informacje. Kurs Prokomu zyskał wczoraj 2% i osiągnął 176 zł.