Byki zaczęły wczorajszą sesję dość agresywnie. Plan był sprytny, ale niestety nie przyniósł owoców. Odważne otwarcie z luką i co ważniejsze z pokonaniem ważnego poziomu oporu, miało zachęcać do kupowania akcji. Jednak nikt nie dał się nabrać na taki scenariusz i nie pomogły nawet wysokie obroty podczas pierwszej godziny handlu - indeks ustanowił swoje dzienne maksimum tylko 2 pkt powyżej otwarcia. Wraz z upływem czasu dystrybucja akcji przybrała na sile i zaczęliśmy obserwować systematyczny spadek indeksu, który ostatecznie zamknął się na poziomie 1700 pkt. Powstała w ten skutek czarna świeca jest wyraźnym dowodem, iż niedźwiedzie w dalszym ciągu trzymają rynek w żelaznym uścisku, który każdorazowo zwiększa się przy próbie pokonania przez WIG20 1705 pkt.
Znaczenie tego poziomu ostatnio bardzo wzrosło. Jego pokonanie wiąże się już nie tyko z domknięciem pamiętnej luki bessy z 10 maja, ale z przebiciem linii szyi podwójnego dna, jakie zostało uformowane od początku maja. Z uwagi na znaczenie tego poziomu można się spodziewać iż walka nie została jeszcze zakończona. Byki mogą jeszcze zaatakować, pokrzepione faktem, iż udało im się wczoraj pokonać SK-45 (1693 pkt). Niedźwiedzie mają jednak po swojej stronie i układ świec i rozkład obrotów. Ze wskaźników zbliżający się do swojego poziomu oporu CCI sugeruje iż potencjał kupujących się wyczerpuje, pozostałe wskaźniki (Ultimate Oscillator, wskaźnik impetu, Price ROC) oscylują natomiast wokół swoich poziomów równowagi - to zwiększa szansę na dynamiczne wybicie, jednak nie podpowiada w którą stronę nastąpi.
Jeżeli chcemy uniknąć błędnych decyzji, lepiej poczekać na rozstrzygnięcie tej walki. Żeby kupno akcji dużych spółek mogło przynieść zyski, indeks WIG20 musi się zamknąć powyżej poziomu 1705 pkt. Świadectwem wyrwania się z uścisku niedźwiedzia powinna być biała duża świeca. Każdy kolejny odwrót spod tej bariery podażowej powinien być traktowany jako sygnał do zajmowania krótkich pozycji.