Wykres indeksu w ujęciu dziennym ukształtował formację "W". Pierwsze dno wypadło 17 maja na poziomie 1600 pkt. Kolejne - nieco wyżej - 17 i 18 czerwca. Poniedziałkowa sesja przyniosła ostateczne pokonanie oporu poprzedniego szczytu, co oznacza, że droga do dalszych wzrostów jest w tej chwili otwarta. Zasięg wzrostu można oszacować na 1800 pkt. To tyle z analizy technicznej.

Przestrzegałbym jednak przed nadmiernym optymizmem. Sądzę, że rynek podąży w stronę 1800 pkt, lecz nie stanie się to tak szybko i tak łatwo, jak może się wydawać z oglądu wykresu. Po drodze czekać nas będą zapewne korekty ze spadkiem do 1700 pkt lub niżej. W tym tygodniu RPP ma podnieść stopy procentowe. Może to się odbić negatywnie na rynku. Poza tym indeks urósł w zeszłym tygodniu aż o 90 pkt.

Obroty są nadal niskie, co można tłumaczyć dwojako. Pesymiści powiedzą, że ten wzrost jest przypadkowy, niepotwierdzony obrotem. Optymista z kolei będzie widzieć w tym potwierdzenie wyprzedania giełdy - jako wynik długiej fali spadkowej. Na dodatek powie, że to dobry znak, bo póki nie ma odpowiedzi podaży, wzrost pozostaje niezagrożony. Takie są odwieczne dylematy analityków i graczy.

Nie przychylam się do tej drugiej opinii. Wzrost nie musi być kontynuowany. Na rynku jest mała aktywność i z tego powodu nie ma obrotów. Tak to na razie wygląda, ale w przyszłym tygodniu wydarzy się coś ciekawego. Otóż rynek jest zmienny, lubi robić niespodzianki. Nie może w koło zachowywać się tak samo. Tydzień temu pisałem, że mieliśmy prawdopodobnie dno, bo był nów księżyca. Nów często zmienia trend. Z podobnych powodów, z analizy ułożenia planet, spodziewam się energicznych ruchów indeksu w dniach 6-10 lipca. Jeśli do tego czasu rynek nie urośnie za wysoko, to ruchy te mogą się okazać pokaźnymi wzrostami. W przeciwnym razie możliwe będą też gwałtowne spadki.

Tymczasem optymizm rośnie po udzieleniu rządowi wotum zaufania. Sprzyja to pozytywnemu nastawieniu inwestorów. Negatywnie działa tylko skok inflacji.