Efekt końca kwartału
Środek ciężkości rynku ponownie przesunął się w kierunku dużych spółek. W czerwcu WIG20 zyskał ponad 2% i był to lepszy wynik od osiągniętego przez reprezentujący średnie spółki MIDWIG (-2%) oraz kojarzony z najmniejszymi firmami WIRR (-3%). Wygląda na to, że jeszcze przez jakiś czas utrzymają się takie właśnie relacje między poszczególnymi grupami przedsiębiorstw. Wykres siły relatywnej, mierzącej zachowanie WIG20 względem MIDWIG i WIRR, przynajmniej na jakiś czas zmienił trend na wzrostowy.
Większość analityków właśnie grupę dużych spółek uważa za najbardziej przewartościowaną na GPW. Według zwolenników teorii trudnych do udowodnienia (jednak nie spiskowych), przewaga dużych spółek to efekt końca kwartału (i półrocza). Portfele akcyjne inwestorów instytucjonalnych pełne są spółek o najwyższej kapitalizacji. Żeby uzyskać jak najlepszy wynik z zarządzania portfelem, dobrze jest pod koniec kwartału podciągnąć nieco notowania. Osiągnąć to szczególnie łatwo, jeśli obroty na rynku nie są duże. A w czerwcu były niskie. Jedyną instytucją, która na proces tak zwanego window dressing może rzucić nieco światła, jest KPWiG.
Najlepszą spółką z WIG20 były w czerwcu Kęty, których notowania wzrosły o 17,6%. Na zakończenie sesji poniedziałkowej za walory płacono po 143 zł, najwyżej w historii. Zdaniem analityków, papiery rozpoczęły dyskontowanie przyszłorocznych zysków. W ostatnich rekomendacjach Kęty były wyceniane na 146-161 zł. Pod kreską znalazły się spółki kontrolowane przez Ryszarda Krauzego: Prokom i Softbank. Ich kursy spadły odpowiednio o 8% i 7%. To efekt słabych wyników finansowych i próby przeprowadzenia zmian w statucie Prokomu, które umożliwiłyby zachowanie kontroli nad spółką przez Ryszarda Krauzego, mimo sprzedaży części akcji. Pod presją pozostałych akcjonariuszy Prokom nie zmieni statutu.
Tylko pojedyncze spółki