Wydaje nam się - choć grono oferujących i doradców nie jest bardzo szerokie - że sytuację może poprawić zorganizowanie się tego środowiska. To ułatwiłoby wymianę informacji zarówno między nimi, jak i komunikację z Komisją. Chodzi o to, by nie dyskutować o indywidualnych przypadkach, a wypracować np. służącą wszystkim interpretację przepisów dotyczących prospektu.
Kiedy powstanie?
Szersze opracowanie pojawi się nie wcześniej niż w przyszłym roku, po wprowadzeniu nowych przepisów o prospekcie. Poza tym, w praktyce oznacza to konieczność przygotowania grubej księgi.
Czy w takim razie już na spotkaniu z oferującymi pojawiły się jakieś konkrety?
Tak - pytania. Zamierzamy w najważniejszych sprawach przedstawić nasze stanowisko, być może prezentując je na zasadzie: pytania - odpowiedzi. Wykorzystamy do tego naszą stronę internetową.
I to skróci postępowania przed KPWiG?
To z naszej strony oferta pomocy. Stwierdziliśmy, że procedury dopuszczeniowe są długie, ale to wynika z tego, że prospekty często powstają w relacji między oferującym, zespołem przygotowującym dokument i urzędem KPWiG. Urząd był bowiem bardzo zaangażowany w pomoc przy tworzeniu prospektów. To miało uzasadnienie w pierwszej fazie budowy rynku kapitałowego. Wówczas należało maksymalnie pomagać emitentom, nawet jeśli przygotowane przez nich dokumenty były bardzo niedobre. Chodziło bowiem o wykształcenie pewnej praktyki rynkowej i umożliwienie doradcom zdobycie doświadczenia.
A teraz chcecie dostawać lepszy produkt?
Chcemy. Zawsze chcieliśmy. W tej chwili jednak nasza rola nie może polegać na zastępowaniu doradców. To nigdzie na rozwiniętych rynkach nie jest praktykowane.
Czyli będziecie tyle samo wymagać, ale mniej pomagać?
Nie chcemy się od nikogo odwracać. Chcemy pomagać, ale ta oferta nieWszyscy chcą lokować swoje emisje tu, teraz i natychmiast. I jakkolwiek chcielibyśmy pomóc wszystkim, nie jesteśmy w stanie tego zrobić.
Ze względu na liczbę błędów w prospektach?
No cóż, jeżeli do wniosku, który niedawno otrzymaliśmy w trybie zawiadomienia, jest około 100 uwag, to pokazuje to skalę problemu. Nawet jeśli 1/4 uwag miałaby charakter czysto techniczny, a 1/4 byłaby dyskusyjna, to i tak zostawałoby jeszcze około 50 dotyczących zakresu ujawnień w prospekcie. W rzeczywistości te proporcje są często mniej korzystne.
O jakiej spółce Pan mówi?
Nie chcę wskazywać palcem konkretnej spółki - to byłoby niesprawiedliwe. Bo to nie jest wyjątkowa sytuacja.
Chodzi o Alma Market?
Nie mogę odpowiedzieć.
W trybie zawiadomienia do publicznego obrotu wprowadzane są emisje spółek, o których teoretycznie wszystko wiadomo, ponieważ wypełniają obowiązki informacyjne. Jakie błędy pojawiają się zatem w ich wnioskach?
Dzielę pańskie zdziwienie. Zdarza się jednak tak, że prospekt nie zawiera bardzo wielu informacji. Nie chcę przez to powiedzieć, że spółki próbują zatajać jakieś dane, że to celowe działanie o jakimś wyjątkowo negatywnym wydźwięku. Często jest to tylko kwestia pozbierania i zaprezentowania wszystkich informacji o spółce.
A konkretnie?
W przypadku wielu nowych spółek, jak i już notowanych, mamy do czynienia z prospektami, w których brak niektórych punktów, a nawet całych rozdziałów.
Do tego dochodzi np. brak oświadczeń podmiotów zaangażowanych w przygotowywanie prospektu, np. biegłych rewidentów. Spółki zapominają też o załączniku w postaci statutu, czy dołączają nieaktualne odpisy z rejestru albo inne dokumenty, które utraciły ważność. Czasem informacje na dany temat są w odmienny sposób prezentowane w różnych częściach prospektu albo są wręcz sprzeczne. Tak jakby spółka i doradcy nie przeczytali całego prospektu przed złożeniem do Komisji.
Takie niekompletne wnioski możecie jednak odrzucać, szybciej rozpatrując te, które zostały staranniej przygotowane.
Do tej pory tego nie robiliśmy. Staraliśmy się pomagać, kontynuowaliśmy procedurę bez względu na jakość wniosku. Występowaliśmy o uzupełnienia, nowe dokumenty.
Rzeczywiście jednak, przy zwiększonej liczbie postępowań nie będzie to możliwe.
Ile czasu upływa zwykle od złożenia wniosku do dopuszczenia spółki do publicznego obrotu?
Nie mam takich statystyk. Trudno tu o jakąś średnią.
Czasem chodzi o trzy czy cztery tygodnie, a czasem i dwa miesiące albo więcej. Przypominam, że to zależy od jakości pracy całego zespołu, który przygotowuje prospekt.
Kiedy koniunktura sprzyja ofertom publicznym i wszyscy, jak Pan powiedział, chcą sprzedawać akcje tu, teraz i natychmiast, KPWiG powinna, być może, w szczególny sposób mobilizować siły. To byłoby w interesie całego rynku...
W Departamencie Spółek Publicznych i Finansów jest wydział zajmujący się dopuszczeniami. W razie potrzeby także pracownicy innych wydziałów czy Departamentu Prawnego czytają prospekty, komentują je, zgłaszają uwagi. Liczę, że w przyszłości, być może w przyszłym roku, wpłynie do KPWiG kilkadziesiąt prospektów naraz. W takiej sytuacji kontynuowanie praktyki, zgodnie z którą po jednej stronie jest Komisja cierpliwie poprawiająca dokumenty, wręcz przepisująca je na czysto do spółki z emitentami i doradcami, a z drugiej są doradcy składający wnioski przed ich dokładnym sprawdzeniem, jest nie do utrzymania.
Co Pan sądzi o przypadkach szlifowania wyników "pod ofertę", o optymistycznych prognozach, które się nie sprawdzają, o niezrealizowanych celach emisji? Czy będziecie karać spółki za optymizm, który okazuje się później, delikatnie mówiąc, nieuzasadniony?
Często wyjaśniamy takie kwestie w rozmowach ze spółkami. Komisja jest odpowiedzialna za zakres ujawnień w prospekcie. Przyznaję: zależy nam na tym, żeby te ujawnienia wytrzymały próbę czasu. Ale chciałbym zwrócić uwagę, że sama Komisja nie zapewni bezpieczeństwa rynku. Konieczna jest aktywność całego środowiska. Inwestorzy także nie wykorzystują uprawnień, które im przysługują. Mam na myśli przepisy o odpowiedzialności cywilnej czy karnej. Zwłaszcza cywilnej. Bez tego trudno mówić o pełnym bezpieczeństwie.
Na jakie elementy prospektu radziłby Pan inwestorom zwracać szczególną uwagę, żeby mogli prawidłowo ocenić wiarygodność emitenta oraz jakość oferty?
Dyskutowaliśmy niedawno na temat procedur dopuszczeniowych z przedstawicielami nadzoru z innych krajów. Wniosek jest jeden: trzeba czytać cały prospekt. Nie jego skrót, ale cały prospekt.
Ale co podpowiada Panu własne doświadczenie?
Gdybym odpowiedział na to pytanie, zaproponowałbym drogę na skróty. A w przypadku prospektów każda droga na skróty jest niebezpieczna.
Dziękuję za rozmowę.