Program zakładał, że polski przemysł ciągnikowy zostanie odbudowany w ramach grupy kapitałowej Bumar. Pierwszym jego etapem miało być dokapitalizowanie czterech spółek z grupy Ursus przez Skarb Państwa. Potem miały być one wniesione do Bumaru. Pierwszy krok, owszem, wykonano: w lipcu 2002 roku spółki Eko--Diesel, Karoseria, Odlewnia i Zakład Zespołów Napędowych otrzymały łącznie ponad 27,6 mln zł. Nigdy jednak nie wniesiono ich do kapitału zakładowego Bumaru.
Dlaczego? Ministerstwo skarbu twierdzi, że przyczyną były obawy Bumaru o wynik finansowy całej jego grupy kapitałowej. Spółki, którymi planowano go dokapitalizować, były już w złej kondycji. To z kolei wynik, jak wyjaśnia Beata Jarosz z biura komunikacji społecznej MSP, "wycofania się kontrahentów, zwłaszcza zagranicznych".
Twierdzeniom MSP o rzekomych obawach Bumaru zaprzecza Roma Sarzyńska, rzeczniczka spółki, oraz Agencja Rozwoju Przemysłu: - Bumar nigdy nie napisał do MSP niczego takiego. Skąd ministerstwo wie o jakichkolwiek obawach, nie mam pojęcia - mówi.
Rozbieżności dotyczących programu jest zresztą znacznie więcej. MSP twierdzi, że przygotowała go Agencja Rozwoju Przemysłu i Bumar. Zdaniem Romy Sarzyńskiej, ani ARP, ani Bumar nie miały z programem nic wspólnego, a jego autorem jest Ursus. - Agencja miała zupełnie inną koncepcję - dodaje rzeczniczka.
MSP deklaruje, że drugi etap programu, polegający na wniesieniu spółek do Bumaru, wciąż można zrealizować. "Ministerstwo oczekuje od zarządu Bumaru stanowiska w sprawie przejęcia udziałów spółek z grupy Ursus" - wyjaśnia Beata Jarosz. - Pisma w tej sprawie zostały wysłane do Bumaru - dodaje Agnieszka Dłuska z biura prasowego MSP.