Początek środowych sesji na amerykańskich giełdach nie przyniósł większych zmian indeksów. Wielu inwestorów powstrzymywało się od decyzji czekając na rozpoczęcie sezonu publikacji raportów finansowych spółek za II kwartał. Wczoraj po sesji jako pierwszy spośród firm wchodzących w skład indeksy blue chipów - Dow Jones Industrial Average - miał to uczynić producent aluminium Alcoa. Na środę po południu publikację zaplanował też portal internetowy Yahoo! Oczekiwania jeśli chodzi o wyniki są optymistyczne. Dowodzą tego z resztą ostatnie badania, które pokazują, że aż 56,3% raportów przedstawianych przez analityków na temat amerykańskiego rynku akcji w ubiegłym tygodniu zapowiadało wzrost kursów. To najwyższy odsetek od pierwszego tygodnia marca.
Wczoraj stosunkowo największym zainteresowaniem cieszyły się papiery spółek z branży high-tech. Nie może jednak to dziwić zważywszy na fakt, że przez ostatnie trzy sesje właśnie ten sektor notował najsilniejsze przeceny. Wzrostom liderował producent mikroprocesorów - Intel (+1,53%). Do godz. 22.00 naszego czasu wskaźnik Dow Jones wzrósł o 0,15%, a technologiczny Nasdaq zyskał 0,12%.
Na giełdach europejskich zmiany też nie były duże. In plus wyróżniła się brytyjska sieć sklepów odzieżowych Marks & Spencer. Akcje zdrożały o 3% na wieść o tym, że miejscowy miliarder Philip Green podniósł wartość oferty przejęcia spółki. Dodatkowym bodźcem dla całego europejskiego sektora handlu detalicznego było podniesienie rekomendacji przez analityków banku inwestycyjnego Morgan Stanley do "tak jak rynek" z "poniżej rynku". Londyński wskaźnik FT-SE 100 spadł jednak wczoraj o 0,28%. Frankfurcki DAX obniżył się o 0,36% a paryski CAC-40 prawie się nie zmienił, tracąc zaledwie 0,01%.
Wciąż uwagę inwestorów przyciąga rynek rosyjski, za sprawą zagrożonego upadłością koncernu naftowego Jukos. Akcje spółki zachowują się w ostatnich dniach, jak na huśtawce. Wczoraj zdrożały prawie o 20%, ponieważ pojawiły się szanse na uratowanie zadłużonej firmy. Moskiewski indeks RTS zyskał wczoraj 1,4%.