Reklama

Rażące błędy rządu Millera

Uzależnienie od rosyjskiego gazu zagraża bezpieczeństwu energetycznemu Polski - twierdzi Najwyższa Izba Kontroli. To skutek błędów przy renegocjacji umowy z Gazpromem, a także polityki rządu wobec PGNiG.

Publikacja: 09.07.2004 07:49

Izba zbadała, jak wygląda zaopatrzenie Polski w gaz ziemny. W ujawnionym wczoraj raporcie wykazała błędy w polityce energetycznej rządu Millera. Podstawowy zarzut dotyczy renegocjacji tzw. umowy jamalskiej. W 2003 roku rząd zmniejszył o 26,3% zakupy surowca w rosyjskim Gazpromie. Dziesięć lat wcześniej Polska zakontraktowała bowiem zbyt wysokie, w stosunku do potrzeb, ilości gazu. Za niewykorzystaną część trzeba było płacić.

NIK nie kwestionuje, że redukcja była potrzebna. Dowodzi jednak, że aneks wygocjowany przez ówczesnego wicepremiera i ministra infrastruktury Marka Pola ogranicza możliwości poboru gazu z innych krajów. Obecnie ok. 80% surowca kupujemy w Rosji.

Izba wskazuje, że ilość gazu, jaką dostarcza do Polski Gazprom, jest i tak zbyt duża w stosunku do naszych potrzeb. Mają bowiem wzrosnąć z 6,6 mld m3 w roku 2003 r. do 9 mld m3 w 2022 r. Resort gospodarki oceniał wcześniej, że import z Rosji nie powinien przekraczać 7 mld m3 rocznie. W konsekwencji, nie opłaca się szukać dostaw w innych krajach. Izba sugeruje, że było to spowodowane niekompetencją negocjujących z Gazpromem urzędników, którzy wielokrotne naruszyli ustawę o umowach międzynarodowych.

Z raportu Izby wynika ponadto, że rząd zbyt pochopnie zrezygnował z dostaw norweskich, jako przyczynę podając wysoką cenę tamtejszego gazu. - Gdy pytaliśmy o konkretne kwoty, przedstawiciele rządu zasłaniali się tajemnicą handlową - przyznaje Paweł Banaś, dyrektor Departamentu Gospodarki NIK.

Kolejny problem to zbyt niskie stawki za transport rosyjskiego gazu przez Polskę, na jakie zgodził się rząd (będą stopniowo spadać z 2,74 USD do 1 USD za 1000 m3 przesłanego gazu na odległość 100 km). Opłaty pobiera spółka EuRoPolGAZ, w której 48% udziałów ma PGNiG. Pieniądze miały być przeznaczone na budowę nowej nitki gazociągu. Ponieważ będzie ich za mało, gdy inwestycja ruszy, ceny gazu w Polsce mogą wzrosnąć.

Reklama
Reklama

NIK wskazuje ponadto na brak prywatyzacji PGNiG, a tym samym utrzymanie monopolizacji polskiego rynku gazu. Izba podkreśla też brak "rzetelnego" nadzoru właścicielskiego nad spółką. - Mieliśmy do czynienia z karuzelą osób w zarządzie - mówi P. Banaś.

Leszek Miller, były premier

Raport NIK traktuję jako fragment walki politycznej prowadzonej z wykorzystaniem instytucji państwa, które powinny być w swoich poczynaniach apolityczne. Po raz kolejny problemy gazowe Polski próbuje się przerzucać na rządy lewicy, gdy tymczasem te problemy są skutkiem fatalnej umowy o budowie gazociągu jamalskiego podpisanej w 1993 r. przez rząd Hanny Suchockiej. Mój rząd natomiast uczynił wszystko, aby dostawy gazu urealnić i dostosować do polskich potrzeb.

Marek Pol, były wiceminister infrastruktury

Wnioski NIK są nieprawdziwe i nie mają potwierdzenia w faktach. Celem kontrolerów było zdezawuowanie osiągnięć rządu w zmniejszeniu dostaw gazu z Rosji oraz ukrycie zaniedbań i błędów popełnianych przez jego poprzedników.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama