Reklama

Lato wariata

O ile kroków cofnęliśmy się w stosunku do pierwszych zapowiedzi premiera Hausnera wygłaszanych jeszcze w 2003 roku?! Już się pogubiłem w liczeniu

Publikacja: 09.07.2004 08:23

Wakacje to czas wypoczynku. Przynajmniej teoretycznie. Jakoś mniej się wtedy przejmujemy, mniej nam się chce myśleć i być może dlatego łatwiej jest nas robić w konia.

Pierwsza z "końskich prób" dotyczy kwestii naprawy finansów publicznych. Temat niby oklepany, ale podany w nowej, atrakcyjnej formie. Mało tego, każdy dzień przynosi nam jakieś rewelacje. Oto bowiem gołym okiem widać, że okrojone już do granic przyzwoitości plany cięć wydatków okrojone zostały jeszcze bardziej. O ile kroków cofnęliśmy się w stosunku do pierwszych zapowiedzi premiera Hausnera wygłaszanych jeszcze w 2003 roku?! Już się pogubiłem w liczeniu. Roi się za to od pomysłów ściągnięcia pieniędzy do budżetu, no bo przecież bilans musi wyjść na zero. A to zabieramy kwotę wolną lepiej zarabiającym, a to co chwilę powtarzamy, że trzeba podwyższyć stawkę ZUS itp. Nie zdziwię się, gdy się okaże za parę miesięcy, że potrzebny jest czwarty próg podatkowy albo że podatek 19% jest niesprawiedliwy. I to wszystko w dobie wyższych dochodów do budżetu właśnie między innymi za sprawą obniżenia jednego z podatków.

Hausner robi dobrą minę do złej gry. No bo i co ma robić? Żeby było ciekawiej, w obronie Hausnera staje nawet Komisja Europejska. Tyle tylko, że niewiele z tego wynika. Wicepremier mówi, że nie wyobraża sobie odejścia od programu, jednocześnie z rządu odchodzą ludzie, którzy ten program współtworzyli. Mówią, że nie będą uczestniczyli w niszczeniu efektów swojej pracy. Hausner rozmawia w kółko z Belką i za każdym razem obaj wychodzą zadowoleni, bliżsi kompromisu i dowiadujemy się, że nie ma mowy o żadnych istotnych zmianach w pakietach reform (Hausner), ale jednocześnie pewne rzeczy będą zmodyfikowane (Belka). Cóż za jednomyślność! Czyli znowu robią nas w konia.

Druga "końska próba" to cały ten ruch w związku ze zmianami cen po wejściu do Unii Europejskiej. Przed akcesją dowiedzieliśmy się, że skutki bezpośrednie to wzrost cen co najwyżej o 0,9 punktu procentowego. Przynajmniej zdaniem NBP. Ekonomiści wiedzieli o co chodzi (o zmiany wynikające bezpośrednio z konkretnych dostosowań), ale społeczeństwo odebrało to jak odebrało, czyli że co najwyżej o tyle wzrosną ceny. I co? Niestety, pstro, ceny wystrzeliły jak szalone. Ale nie koniec na tym. Teraz dowiadujemy się, że najbardziej zdrożały ryż, wołowina, banany itd., przy czym podawane zakresy zmian jakoś dziwnie nie przystają do rzeczywistości.

Wybrałem się do kilku zaprzyjaźnionych sklepów w Krakowie i w Warszawie, bo z tymi miastami jestem związany, i zacząłem na własnej skórze sprawdzać, co i o ile podrożało. Badacz powie, że to żadna próba empiryczna, i żaden proces badawczy, ale ostatecznie chciałem się poczuć jak przeciętny Kowalski, a nie człowiek, który od lat zajmuje się analizowaniem. I co się okazało? Że zmiany są znacznie (podkreślam słowo znacznie) większe, niż nas się oficjalnie informuje. Żeby nie być gołosłownym: wołowina podrożała nawet o 40%, a banany prawie o połowę (zmiany opieram na fakturach z marca i z czerwca, biorę pod uwagę marzec, bo w niektórych przypadkach "efekt akcesji" wystąpił już w kwietniu, cukier jest tu najlepszym przykładem). Podobnie jest z ryżem (o ile wołowiny nie jem, banany rzadko, to za ryż ręczę głową, tekturowe opakowanie, które najczęściej kupuję, podrożało w najbliższym mi sklepie z 1,65 zł do 2,45 zł).

Reklama
Reklama

Być może są takie miasta, miejscowości, wioski w Polsce, gdzie rzeczone towary potaniały albo ruch cen w górę był minimalny. No bo jak inaczej wytłumaczyć prezentowane przez NBP liczby? Tylko co z tego?! I tak jestem wkurzony, że się mnie znowu robi w konia. I pewnie parę milionów Polaków również.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama