Przez długi czas rynki zagraniczne żyły spekulacjami na temat podwyżki stóp procentowych przez amerykański bank centralny, a przede wszystkim sygnałów ze strony Fed odnośnie do przyszłej strategii zaostrzania polityki pieniężnej. Dane makroekonomiczne interpretowane były przez rynek przede wszystkim przez pryzmat zagrożeń inflacyjnych. Słabe dane były nieco "pokrętnie" odczytywane jako zapowiedź, że podwyżka stóp będzie niewielka. Kiedy jednak inwestorzy ochłonęli po decyzji Fed, zaczęli z powrotem przyglądać się wskaźnikom pod kątem siły wzrostu gospodarczego. Niestety, ostatnie informacje z rynku pracy przyniosły rozczarowanie. Było to też widać bardzo wyraźnie na rynku walutowym, gdzie euro pozostaje mocne względem dolara mimo podwyżki kosztów pieniądza w USA. Europejska waluta obroniła linię długoterminowego trendu wzrostowego. Na to nałożyły się dodatkowo powracające obawy przed zamachami terrorystycznymi i zwyżka cen ropy naftowej. Poza tym rozpoczyna się sezon publikacji wyników kwartalnych, a te na razie też nie przynoszą pozytywnych niespodzianek.
Stopniowo w dół
Podwyżka stóp przypadła na moment, w którym indeks S&P 500 był względnie blisko kwietniowego szczytu notowań - 1150 pkt, a nawet szczytów hossy z lutego i marca - 1157 pkt. Byki zmarnowały jednak swoją szansę. Trwająca niemal przez cały czerwiec konsolidacja na poziomie 1125-1144 pkt zakończyła się mocnym wybiciem w dół. Potwierdzeniem jego siły był spadek poniżej dołka z ubiegłego miesiąca - 1116 pkt.
W średnim terminie perspektywy szerokiego rynku nie wyglądają więc dobrze. Decydujące znaczenie może mieć formacja kanału spadkowego, jaki wykształcił się na wykresie S&P 500 począwszy od lutego. Jego górna linia przebiega po wszystkich tegorocznych szczytach krótkoterminowych fal wzrostowych. W obecnej sytuacji uzasadniona staje się zniżka do poziomu dolnej linii kanału, czyli poniżej 1080 pkt. Wiązałoby się to z osiągnięciem przez S&P 500 nowego tegorocznego minimum. Lekko spadkowy trend trwający od początku marca znajduje niezmiennie potwierdzenie w opadającym tygodniowym MACD.
Nie wiadomo, czy wytrzyma wsparcie w postaci średniej kroczącej z 200 sesji. Indeks ostatni raz był poniżej niej ponad rok temu - w kwietniu 2003. Bariera ta pokrywa się z "okrągłym" poziomem 1100 pkt. Jak pokazuje jednak przykład rynku technologicznego, średnia może w niedługim czasie stracić na znaczeniu. Nasdaq już od końca kwietnia na przemian przebija średnią raz w dół, raz w górę.