Reklama

Słaby początek sezonu wyników

Mijający tydzień przyniósł na rynku amerykańskim rozstrzygnięcie na korzyść niedźwiedzi. Ostatni raz tak silne spadki miały miejsce na przełomie kwietnia i maja. O ile w najbliższym czasie podaż może wciąż dominować, to w dłuższej perspektywie brak jest sygnałów trwałego pogorszenia koniunktury. Taki wydźwięk miałby dopiero spadek amerykańskich indeksów poniżej dołków z połowy maja.

Publikacja: 10.07.2004 08:19

Przez długi czas rynki zagraniczne żyły spekulacjami na temat podwyżki stóp procentowych przez amerykański bank centralny, a przede wszystkim sygnałów ze strony Fed odnośnie do przyszłej strategii zaostrzania polityki pieniężnej. Dane makroekonomiczne interpretowane były przez rynek przede wszystkim przez pryzmat zagrożeń inflacyjnych. Słabe dane były nieco "pokrętnie" odczytywane jako zapowiedź, że podwyżka stóp będzie niewielka. Kiedy jednak inwestorzy ochłonęli po decyzji Fed, zaczęli z powrotem przyglądać się wskaźnikom pod kątem siły wzrostu gospodarczego. Niestety, ostatnie informacje z rynku pracy przyniosły rozczarowanie. Było to też widać bardzo wyraźnie na rynku walutowym, gdzie euro pozostaje mocne względem dolara mimo podwyżki kosztów pieniądza w USA. Europejska waluta obroniła linię długoterminowego trendu wzrostowego. Na to nałożyły się dodatkowo powracające obawy przed zamachami terrorystycznymi i zwyżka cen ropy naftowej. Poza tym rozpoczyna się sezon publikacji wyników kwartalnych, a te na razie też nie przynoszą pozytywnych niespodzianek.

Stopniowo w dół

Podwyżka stóp przypadła na moment, w którym indeks S&P 500 był względnie blisko kwietniowego szczytu notowań - 1150 pkt, a nawet szczytów hossy z lutego i marca - 1157 pkt. Byki zmarnowały jednak swoją szansę. Trwająca niemal przez cały czerwiec konsolidacja na poziomie 1125-1144 pkt zakończyła się mocnym wybiciem w dół. Potwierdzeniem jego siły był spadek poniżej dołka z ubiegłego miesiąca - 1116 pkt.

W średnim terminie perspektywy szerokiego rynku nie wyglądają więc dobrze. Decydujące znaczenie może mieć formacja kanału spadkowego, jaki wykształcił się na wykresie S&P 500 począwszy od lutego. Jego górna linia przebiega po wszystkich tegorocznych szczytach krótkoterminowych fal wzrostowych. W obecnej sytuacji uzasadniona staje się zniżka do poziomu dolnej linii kanału, czyli poniżej 1080 pkt. Wiązałoby się to z osiągnięciem przez S&P 500 nowego tegorocznego minimum. Lekko spadkowy trend trwający od początku marca znajduje niezmiennie potwierdzenie w opadającym tygodniowym MACD.

Nie wiadomo, czy wytrzyma wsparcie w postaci średniej kroczącej z 200 sesji. Indeks ostatni raz był poniżej niej ponad rok temu - w kwietniu 2003. Bariera ta pokrywa się z "okrągłym" poziomem 1100 pkt. Jak pokazuje jednak przykład rynku technologicznego, średnia może w niedługim czasie stracić na znaczeniu. Nasdaq już od końca kwietnia na przemian przebija średnią raz w dół, raz w górę.

Reklama
Reklama

Optymistyczne

dywergencje

Wątpliwości budzą szczególnie dywergencje widoczne na dziennym MACD, szczególnie w przypadku S&P 500. Ostatnie dwa dołki tego wskaźnika znajdują się na tej samej wysokości, szczyty zaś są położone coraz wyżej - czyli niemal dokładnie odwrotnie w porównaniu z formacją kanału spadkowego. Ten czynnik sugeruje, że na razie nie należy oczekiwać trwalszego pogorszenia koniunktury, a powrót do dolnej linii kanału będzie wszystkim, na co obecnie stać niedźwiedzie.

W przypadku indeksu Nasdaq oczekiwać można spadku do poziomu ok. 1880 pkt, czyli wsparcia wynikającego z serii dołków z końca ub.r. i z połowy maja. Co gorsza, Nadaq naruszył dolną linię formacji kanału wzrostowego, mającego początek jeszcze w październiku 2002 r.

Hossa w Budapeszcie,

kłopoty w Moskwie

Reklama
Reklama

Oczy inwestorów w naszym regionie zwrócone były w mijającym tygodniu na rynek węgierski. Wbrew pogorszeniu nastrojów na świecie, indeks BUX krok po kroku wspinał się do poziomu historycznego szczytu z połowy kwietnia. Dalsze losy hossy w Budapeszcie pozostają na razie nierozstrzygnięte. W razie odbicia od szczytu można się spodziewać powrotu do linii długoterminowego trendu wzrostowego na poziomie nieco powyżej 11 100 pkt. Tam też uformowała się w czerwcu konsolidacja, która dała początek ostatniej fali zwyżkowej.Giełdy nowych krajów członkowskich UE pozostają odporne na niepokojące zjawiska w Rosji. Kłopoty podatkowe koncernu paliwowego Jukos zbiegły się w czasie z kryzysem zaufania do rosyjskich banków. Padają już głosy o powtórce dramatycznych wydarzeń z 1998 r. Po silnej przecenie w kwietniu i przełamaniu linii trendu wzrostowego, w ostatnich tygodniach indeks RTS pozostaje w konsolidacji.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama