Słabość sektora bankowego na ostatnich sesjach wprowadziła trochę ożywienia na rynek, o wykształceniu średnioterminowego trendu wciąż jednak nie ma mowy. Brakuje większych ruchów szerokiego rynku.
Reakcje na informacje płynące z USA są wciąż anemiczne i nie zapowiadają przełomu na WIG20, nawet w przypadku pozytywnego lub negatywnego zaskoczenia. Słabe prognozy (obniżka marż) Intela zostały przez nasz rynek dostrzeżone tylko w pierwszej fazie sesji, a pogłębienie spadków na kontraktach amerykańskich po publikacji danych o sprzedaży detalicznej (-1,1% wobec prognoz -0,6%) zostało właściwie zignorowane. Nic więc nie wskazuje, że do momentu publikacji wyników polskich spółek coś wybije rynek z obecnego schematu: mała zmienność, przeciętne obroty, brak dynamicznych reakcji na informacje z otoczenia.
Z pewnością sił popytowi na naszym rynku w czasie najbliższych sesji dodawał będzie węgierski BUX, który mimo kilku kolejnych słabych sesji na Zachodzie wciąż konsoliduje się w pobliżu kwietniowych szczytów. Ewentualny sygnał kupna z tej strony nie pozostałby bez echa na WIG20.
Podana po sesji inflacja za czerwiec (4,4%) zwiększa ryzyko kolejnej podwyżki stóp procentowych już w lipcu. To powinno ochłodzić nieco nastroje na dzisiejszym otwarciu, chociaż oczy inwestorów skierują się głównie na końcówkę sesji w USA i podawane po notowaniach wyniki AMD i Apple. Jeśli USA nie zaskoczą bardzo negatywnie, to mając na uwadze wczorajszy dość stabilny popyt na rynku i niezłe zachowanie Pekao w trakcie sesji, jest szansa na odbicie, ale wciąż w ramach horyzontu. Tylko czy rynek nie zignoruje po raz kolejny tych wszystkich informacji?
Zwróć uwagę: