Nadal jesteśmy świadkami niskich obrotów, daje się zaobserwować przewagę pesymistycznych nastrojów. Ta ostatnia tendencja jest charakterystyczna nie tylko dla rynku polskiego. Opublikowany 13 lipca raport banku Meryll Lynch pokazuje, że w gronie ankietowanych menadżerów funduszy inwestycyjnych - po raz pierwszy od kwietnia 2001 roku - odsetek tych, którzy sądzą, że w następnych 12 miesiącach światowa gospodarka rozwijać się będzie szybciej niż obecnie, jest niższy niż w przypadku reprezentantów tezy przeciwnej. Pesymizm, będący z reguły pożywką dla hossy, powinien również i w tym wypadku stać się impulsem do zwyżek, także na giełdzie warszawskiej.
Warto również pamiętać, że jesteśmy dopiero na progu ożywienia gospodarczego w krajach strefy euro. Trudno bowiem przypuszczać, aby tempo wzrostu PKN w Eurolandzie w I kwartale 2004 r. (+ 1,3%) było wyrazem zaawansowanej fazy cyklu koniunkturalnego. Na marginesie warto zauważyć, że w krajach, w których zaostrzana była ostatnio polityka pieniężna (Wielka Brytania, Australia, USA) dynamika PKB była w pierwszych 3 miesiącach tego roku znacząco wyższa. Wydaje się, że jeszcze przez jakiś czas uwarunkowania monetarne w krajach, które przystąpiły do III etapu UGiW będą stosunkowo korzystne dla działających tam firm. Dzięki temu realna wydaje się teza, że tamtejsze rynki nie zdyskontowały jeszcze całej fazy ożywienia makroekonomicznego. To powinno, z racji silnej korelacji WIG20 z indeksem DJ Euro Stoxx 50, pomóc także kursom akcji spółek notowanych na giełdzie warszawskiej.
Z pewnością ostatnie dni potwierdziły relatywną słabość walorów sektora bankowego. Po raz kolejny potwierdza się, że akcje banków należą do segmentu deflacyjnego, reagującego negatywnie na wszelkie informacje o wyższym od oczekiwanego wzroście dynamiki cen konsumpcyjnych.
Zwróć uwagę
KGHM - proinflacyjna faza ożywienia gospodarczego sprzyjać powinna walorom surowcowej spółki; dobrze zachowuje się na tle innych blue chipów