Rozprawa - zdaniem fachowców - ma charakter precedensowy. Ma ona ustalić, czy i ile KPMG będzie musiała wypłacić byłym pracownikom, według których suma, jaką otrzymują co miesiąc z PPE, jest niższa niż wynikało to z umowy o pracę. Za wypłatę emerytur odpowiada fundusz, na którego koncie gromadzone były składki. Jego wartość szacowana jest obecnie na 280 mln funtów (524 mln USD).
Jedną z kwestii, jaką sąd ma do rozstrzygnięcia, jest to, czy firma doradcza ma ponosić odpowiedzialność za nieudolność zarządzających funduszem. Zdaniem prawników KPMG bowiem, to oni poprzez słabe wyniki inwestycyjne doprowadzili do powstania deficytu na rachunku PPE. - Obecnie dochody z obracania kapitałem nie wystarczają, by na bieżąco regulować zobowiązania wobec byłych pracowników - powiedział Christopher Nugee, adwokat reprezentujący zarządzających funduszem. Poszkodowani (których liczba szacowana jest na 6800) uważają, że jeśli dochodzi do powstania deficytu na rachunku PPE, "dziurę" powinna załatać firma, która utworzyła program emerytalny. Sąd zajmie się również legalnością niektórych zapisów w statucie pracowniczego funduszu, który zakłada m.in. że w zależności od osiąganych przezeń dochodów, zmianie może ulegać wysokość wypłacanych emerytur. Zdaniem pracowników, do tego powinna być wymagana ich zgoda.
Być może sąd będzie musiał również rozstrzygnąć, kto, jeśli nie KPMG, może zrekompensować poszkodowanym spadek przychodów. Zdaniem C. Nugee, gdyby fundusz musiał sam zlikwidować 65-milionowy deficyt, najprawdopodobniej doszłoby do jego bankructwa.