Reklama

Polskie bary w natarciu

Wartość polskiego rynku usług gastronomicznych jest szacowana na 15 mld zł. To tylko pozornie dużo - wciąż wydajemy w barach i restauracjach znacznie mniej niż Niemcy czy Francuzi. Możliwości rozwoju dostrzegli polscy restauratorzy, którzy dynamicznie rozbudowują sieć lokali działających na zasadzie franczyzy.

Publikacja: 20.07.2004 08:40

Obok znanych i zadomowionych na naszym rynku fast-foodów, takich jak TelePizza czy McDonald?s, powstają nowe, polskie restauracje, które szybko zdobywają klientów.

Polski smak

Na krajowym ryku gastronomicznym nadal dominują amerykańskie fast-foody, jednak od pewnego czasu przybywa im polskiej konkurencji z rodzimym menu. Leśne Runo to pomysł, który narodził się w Polskiej Agencji Turystyki w kwietniu 2000 r. Założenie jest proste: sieć restauracji, w których można tanio i smacznie zjeść. Ma to wspierać rozwój turystyki. Do tej pory udało się otworzyć pięć własnych restauracji, a w tym roku firma chce pozyskać dwóch franczyzobiorców. Jednak w porównaniu z liderami rynku jest to liczba mikroskopijna - Nasza oferta skierowana do biorców istnieje dopiero od ubiegłego roku - tłumaczy Adam Kućmierz z Towarzystwa Przyjaciół Polskiej Kuchni, która jest właścicielem marki. Leśne Runo liczy, że sieć będzie się szybko rozwijać dzięki dogodnym warunkom dla inwestorów. - Licencjobiorca musi ponieść koszty adaptacji lokalu, przy czym preferujemy centra miast i stacje benzynowe przy najbardziej uczęszczanych drogach. Do tego trzeba doliczyć opłatę licencyjną w wysokości 15 tys. zł i 5% miesięcznego obrotu netto - dodaje A. Kućmierz.

Lata tradycji i sprawdzone receptury mają przyciągać konsumentów do liczącej 14 punktów sprzedaży sieci cukierni A. Blikle. Warszawska firma udziela licencji franczyzowych od 1992 r. Na tej zasadzie funkcjonuje teraz sześć lokali. - Mała liczba biorców i ograniczone możliwości ekspansji wynikają ze specyfiki naszej działalności. Mamy scentralizowany system produkcji, aby uniknąć ujawnienia naszych receptur i zagwarantować wysoką jakość wypieków - mówi Sławomir Chrzczonowicz, dyrektor handlowy w firmie A. Blikle. Spółka ostatnio ostrożniej dobiera partnerów, gdyż zdarzały się przypadki nierespektowania narzuconych przez licencjodawcę standardów. Nieporozumienia dotyczyły m.in. osobistego zaangażowania w prowadzenie cukierni czy umiejętności podporządkowania się wymaganiom franczyzodawcy w stosowaniu ustalonych form współpracy. - Poszukujemy ludzi, którzy prowadzenie cukierni potraktują jako sposób na życie, a nie tylko jako inwestycję, która ma się zwrócić po 2-3 latach - dodaje Chrzczonowicz.

Po kapitał na giełdę

Reklama
Reklama

Takich trudności zdaje się nie mieć sieć restauracji Sphinx, serwujących dania kuchni orientalnej. Firma, która pierwszy lokal otworzyła w 1995 r., teraz ma ich już 60, a do końca 2006 r. chce uruchomić kolejnych 100. - Marka Sphinx rozwija się dynamicznie i jest tak dobrze postrzegana przez rynek, że zgłasza się do nas bardzo dużo osób, które chciałyby zostać naszymi partnerami - informuje Michał Hertel, rzecznik Sfinks Polska. - Zdecydowaliśmy się na działanie na zasadzie franczyzy, ponieważ podmioty będące własnością biorców funkcjonują wydajniej, a zarządzanie spółką jest łatwiejsze i tańsze - mówi Przemysław Szymański, wiceprezes ds. rozwoju w Sfinks Polska. W I kw. 2004 r. przychody spółki wyniosły 19,2 mln zł, a zysk netto 0,9 mln zł.

Od 2001 r. łódzka sieć jest notowana na CeTO, a jednym z jej udziałowców jest fundusz Enterprise Investors, który kontroluje 38% udziałów. Środki na dalszy rozwój Sfinks chce pozyskać z rynku giełdowego. - Wstępnie planujemy emisję akcji w drugiej połowie przyszłego roku. Co do wykorzystania funduszy - w tej chwili jest dużo różnych pomysłów. Być może będziemy rozbudowywać naszą sieć w innych krajach regionu, a być może uzupełnimy ją o nową markę restauracji - poinformował wiceprezes Szymański.W ten sam sposób ok. 40 mln dolarów chce pozyskać holenderski AmRest Holdings, właściciel spółek zarządzających ok. 140 restauracjami Pizza Hut i KFC w Polsce oraz Czechach (do końca tego roku AmRest chce otworzyć trzy restauracje w Polsce i cztery w Czechach). Znaczna część pieniędzy, z planowanej na jesień tego roku emisji, zostanie wydana na inwestycje. AmRest, który jest licencjobiorcą największej restauracyjnej firmy na świecie Yum! Brands, chce wejść na nowe rynki i wprowadzać kolejne marki swojego dawcy. Chodzi tu głównie o ekspansje w kolejnych krajach naszego regionu. Teraz spółka rozważa przejęcie restauracji Pizza Hut i KFC na Węgrzech oraz zwiększenie ich liczby w Czechach. Jednak AmRest nie chce ograniczać swej roli tylko do biernego licencjobiorcy. - Od kilku lat staramy się wdrożyć w życie własne pomysły, które dotyczą gastronomii czy szerzej - rozrywki - mówi wiceprezes spółki Tomasz Suchowierski. Ich przejawem może być uruchomiona w 2001 r. sieć lodziarni Ice Land czy plany otwierania kawiarni. Ponadto firma chce rozbudowywać salony gier i zabaw dla dzieci Kids Play, z których jeden już działa w Warszawie. - Mamy wiele innych pomysłów, dzięki którym chcemy stać się platformą usług rozrywkowych - dodaje T. Suchowierski.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama