Obok znanych i zadomowionych na naszym rynku fast-foodów, takich jak TelePizza czy McDonald?s, powstają nowe, polskie restauracje, które szybko zdobywają klientów.
Polski smak
Na krajowym ryku gastronomicznym nadal dominują amerykańskie fast-foody, jednak od pewnego czasu przybywa im polskiej konkurencji z rodzimym menu. Leśne Runo to pomysł, który narodził się w Polskiej Agencji Turystyki w kwietniu 2000 r. Założenie jest proste: sieć restauracji, w których można tanio i smacznie zjeść. Ma to wspierać rozwój turystyki. Do tej pory udało się otworzyć pięć własnych restauracji, a w tym roku firma chce pozyskać dwóch franczyzobiorców. Jednak w porównaniu z liderami rynku jest to liczba mikroskopijna - Nasza oferta skierowana do biorców istnieje dopiero od ubiegłego roku - tłumaczy Adam Kućmierz z Towarzystwa Przyjaciół Polskiej Kuchni, która jest właścicielem marki. Leśne Runo liczy, że sieć będzie się szybko rozwijać dzięki dogodnym warunkom dla inwestorów. - Licencjobiorca musi ponieść koszty adaptacji lokalu, przy czym preferujemy centra miast i stacje benzynowe przy najbardziej uczęszczanych drogach. Do tego trzeba doliczyć opłatę licencyjną w wysokości 15 tys. zł i 5% miesięcznego obrotu netto - dodaje A. Kućmierz.
Lata tradycji i sprawdzone receptury mają przyciągać konsumentów do liczącej 14 punktów sprzedaży sieci cukierni A. Blikle. Warszawska firma udziela licencji franczyzowych od 1992 r. Na tej zasadzie funkcjonuje teraz sześć lokali. - Mała liczba biorców i ograniczone możliwości ekspansji wynikają ze specyfiki naszej działalności. Mamy scentralizowany system produkcji, aby uniknąć ujawnienia naszych receptur i zagwarantować wysoką jakość wypieków - mówi Sławomir Chrzczonowicz, dyrektor handlowy w firmie A. Blikle. Spółka ostatnio ostrożniej dobiera partnerów, gdyż zdarzały się przypadki nierespektowania narzuconych przez licencjodawcę standardów. Nieporozumienia dotyczyły m.in. osobistego zaangażowania w prowadzenie cukierni czy umiejętności podporządkowania się wymaganiom franczyzodawcy w stosowaniu ustalonych form współpracy. - Poszukujemy ludzi, którzy prowadzenie cukierni potraktują jako sposób na życie, a nie tylko jako inwestycję, która ma się zwrócić po 2-3 latach - dodaje Chrzczonowicz.
Po kapitał na giełdę