Wczorajsza sesja na rynku kontraktów terminowych miała już zdecydowanie spokojniejszy przebieg. Piątkowy optymizm inwestorów przeniósł się jedynie na początek notowań, kiedy kontrakty zyskały kilkanaście punktów. Później nastąpiło nieznaczne schłodzenie nastrojów i notowania przez większą część sesji oscylowały w okolicy otwarcia. Dopiero pod koniec dnia popyt nieznacznie się uaktywnił i ostatecznie kontrakty terminowe na WIG20 zakończyły dzień niewielką zwyżką. Najwyraźniej uczestnicy rynku postanowili się przekonać, co wydarzy się na giełdach amerykańskich.

Pomimo burzliwego przebiegu notowań w ostatnim tygodniu średnioterminowy obraz techniczny rynku nie uległ większym zmianom. Wydawało się, że ciąg czterech spadkowych sesji wyraźnie wskazuje na wybicie dołem z trendu bocznego. Jednak piątkowa sesja była dowodem na to, że na rynku drzemie duży potencjał wzrostowy. Z punktu widzenia dalszego ruchu w górę istotne jest, aby piątkowy zryw nie został zaprzepaszczony. W takim układzie kontrakty powinny szybko odbić się od poziomu 1680 pkt. Ostatecznym potwierdzeniem średnioterminowej poprawy byłoby wybicie się kursu ponad 1740 pkt. Gdyby natomiast się okazało, że ostatni wzrost był sygnałem fałszywym, to ponowne przełamanie 1650 pkt byłoby bardzo silnym sygnałem sprzedaży. W takim przypadku można by oczekiwać spadków nawet w okolice 1400 pkt.

W nadchodzącym tygodniu opublikowane zostaną istotne dane makro. Trudno będzie znaleźć "złoty środek" dla rynku, gdyż w przypadku mocnych danych rośnie ryzyko kolejnej podwyżki stóp na najbliższym posiedzeniu RPP. To może mieć negatywne konsekwencje dla notowań giełdowych. Jeżeli natomiast dane będą słabe, to same w sobie "zdołują" rynek.