Cztery dni spadków, cztery dni zwyżek i znowu opadanie - tak ostatnio zachowuje się WIG20. Już od końca maja indeks nie może oderwać się od działającego jak magnes poziomu 1700 pkt. Na początku mijającego tygodnia mogło się wydawać, że byki zyskały pewną przewagę - przebita została linia trendu spadkowego poprowadzona po szczytach z kwietnia oraz przełomu czerwca i lipca. Zwyżka okazała się jednak krótkotrwała.
Uwaga na wsparcie i opór
W tej sytuacji kluczowa jest wciąż obserwacja poziomów wsparcia i oporu. Bariera dla spadków znajduje się na wysokości 1642 pkt. Wynika ona z czerwcowego minimum WIG20. Jej znaczenie potwierdziło odreagowanie w połowie lipca. Równocześnie wsparcie to ma charakter raczej krótkoterminowy. O wiele ważniejszy wydaje się dołek z 13 maja - 1612 pkt. Z kolei kluczowym oporem jest 1735 pkt, czyli szczyt z końca czerwca. Trend boczny jeszcze lepiej widać na wykresie tygodniowym. Tam wyraźny opór przebiega na poziomie 1716 pkt.
Czy wybicie będzie trwałe
Nie ma, oczywiście, żadnej pewności, że pokonanie któregoś z tych poziomów przez WIG20 doprowadzi do wykrystalizowania się trwalszego trendu. Sposób, w jaki indeks zmienia się w tym roku, nie sprzyja graczom starającym się podążać za trendem. Silniejsza tendencja - i to na dodatek spadkowa - wystąpiła jedynie w kwietniu i na początku maja. Przez pozostałe miesiące powtarza się ten sam schemat - choć generalnie indeks mozolnie pnie się w górę, to krótkoterminowe fale wzrostowe są szybko przerywane głębokimi korektami. Jest to sytuacja zupełnie odmienna od tej w ubiegłym roku.