Reklama

Bliski koniec trendu bocznego?

Konsolidacja na rynku największych spółek stopniowo "dojrzewa". Nastroje zmieniają się co kilka dni, a mimo niewielkich ruchów w dół i w górę, WIG20 praktycznie tkwi w miejscu. To może świadczyć, że rozstrzygnięcie jest już coraz bliżej. Okazją do niego może być sezon publikacji wyników kwartalnych spółek giełdowych.

Publikacja: 24.07.2004 08:35

Cztery dni spadków, cztery dni zwyżek i znowu opadanie - tak ostatnio zachowuje się WIG20. Już od końca maja indeks nie może oderwać się od działającego jak magnes poziomu 1700 pkt. Na początku mijającego tygodnia mogło się wydawać, że byki zyskały pewną przewagę - przebita została linia trendu spadkowego poprowadzona po szczytach z kwietnia oraz przełomu czerwca i lipca. Zwyżka okazała się jednak krótkotrwała.

Uwaga na wsparcie i opór

W tej sytuacji kluczowa jest wciąż obserwacja poziomów wsparcia i oporu. Bariera dla spadków znajduje się na wysokości 1642 pkt. Wynika ona z czerwcowego minimum WIG20. Jej znaczenie potwierdziło odreagowanie w połowie lipca. Równocześnie wsparcie to ma charakter raczej krótkoterminowy. O wiele ważniejszy wydaje się dołek z 13 maja - 1612 pkt. Z kolei kluczowym oporem jest 1735 pkt, czyli szczyt z końca czerwca. Trend boczny jeszcze lepiej widać na wykresie tygodniowym. Tam wyraźny opór przebiega na poziomie 1716 pkt.

Czy wybicie będzie trwałe

Nie ma, oczywiście, żadnej pewności, że pokonanie któregoś z tych poziomów przez WIG20 doprowadzi do wykrystalizowania się trwalszego trendu. Sposób, w jaki indeks zmienia się w tym roku, nie sprzyja graczom starającym się podążać za trendem. Silniejsza tendencja - i to na dodatek spadkowa - wystąpiła jedynie w kwietniu i na początku maja. Przez pozostałe miesiące powtarza się ten sam schemat - choć generalnie indeks mozolnie pnie się w górę, to krótkoterminowe fale wzrostowe są szybko przerywane głębokimi korektami. Jest to sytuacja zupełnie odmienna od tej w ubiegłym roku.

Reklama
Reklama

Z tego właśnie powodu można mieć wątpliwości, czy wybicie z obecnego trendu bocznego będzie faktycznie dynamicznym ruchem, czy może skończy się tak szybko jak np. w ubiegłym miesiącu. Bez względu na to, dopóki WIG20 przynajmniej nie naruszy wsparcia bądź oporu, nie mają większego sensu próby prognozowania kierunku, w jakim pójdą notowania.

WIG w kanale wzrostowym

Podpowiedzi co do momentu faktycznego wybicia z konsolidacji być może warto szukać na wykresie WIG. Odbicie indeksu szerokiego rynku od czerwcowego szczytu na poziomie 24 tys. pkt potwierdziło powrót do trendu bocznego. Podobnie jak w przypadku WIG20 można sobie zadać pytanie, czy nawet przebicie tego maksimum doprowadzi do wykrystalizowania się trendu wzrostowego. Wykres WIG sugeruje, że większe znaczenie ma zwyżkujący kanał, w jakim indeks podąża od maja. Jego dolna linia jest przy tym przedłużeniem prostej wychodzącej z dołka ze stycznia. Obecnie opór w postaci górnego ograniczenia kanału znajduje się na poziomie ok. 24 300 pkt.

Ostatni etap konsolidacji?

Odrywając myśli od bieżącej sytuacji na rynku, można zobaczyć zastanawiające zależności w dłuższej perspektywie. WIG20 znajduje się wciąż na tym samym poziomie, co w końcu sierpnia 2003 r. Rozumiany szeroko trend boczny trwa już więc w zasadzie niemal rok. Zasięg tej konsolidacji staje się coraz węższy. Początkowo "skoki" indeksu obejmowały nawet po kilkaset punktów. Obecna konsolidacja w przedziale kilkudziesięciu pkt wypada mniej więcej w połowie wahań WIG20 z ostatniego roku. Czyżby w tej sytuacji obecny trend boczny stanowił dopełnienie schematu zawężającej się konsolidacji? Jeśli tak faktycznie jest, to nadchodzące rozstrzygnięcie może zadecydować o koniunkturze nie tylko w perspektywie tygodni, ale nawet miesięcy. Oczywiście, do tego czasu może nas czekać jeszcze kilka błędnych sygnałów.

Podobnie jak w końcu 1996 r.Od maja WIG20 balansuje na średniej kroczącej z 200 sesji, która uznawana jest za wskaźnik długoterminowego trendu. Taka sytuacja nie jest nowością w historii tego indeksu. Pod pewnymi względami bardzo podobny był rozwój wypadków w listopadzie i grudniu 1996 r., kiedy wydawało się, że wyczerpało się już paliwo napędzające wcześniejszą hossę. Tak jak teraz trwała konsolidacja na wysokości średniej kroczącej. To, co upodabnia obie sytuacje, to także tygodniowy MACD. Tak jak wtedy, przedłużającemu się trendowi bocznemu towarzyszy spadający MACD. Równocześnie jego histogram stopniowo zwyżkuje. Kiedy w 1996 r. padł w końcu sygnał kupna ze strony tego wskaźnika, rozpoczął się silny ruch w górę. Nie da się wykluczyć powtórki tego scenariusza także teraz.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama