- Pieniądze, jakie dostaje rolnik za swoje owoce, nie wystarczą nawet na pokrycie kosztów ich produkcji - powiedział Stanisław Zych, prezes Agrosadu z Wielkopolski. W ubiegłym roku za tonę malin producent mógł otrzymać ok. 3640 zł, w tym roku cena waha się na poziomie 2000 zł. Jeszcze gorzej jest w przypadku czarnej porzeczki. Obecnie za kilogram płaci się od 0,30 - 0,40 zł, czyli ponaddwukrotnie mniej niż wynoszą koszty samego tylko zbioru.
Tani import z Chin
czy zmowa cenowa?
Zdaniem firm skupujących owoce, gwałtowny spadek cen spowodowany jest tanim importem z krajów pozaunijnych. Głównie truskawek z Chin oraz malin z byłej Jugosławii. Przedsiębiorstwa ze "starej" Unii, do której wyeksportowaliśmy w zeszłym roku ponad 90% naszej produkcji (61 tys. ton za 234 mln zł) straciły zainteresowanie polskimi owocami. - Nie możemy płacić więcej, bo do siedziby naszej firmy w Belgii przychodzą bardzo korzystne oferty m.in. właśnie z Chin - wyjaśnia Piotr Kalitta, dyrektor Mondi Polska.
Producenci mają jednak wątpliwości. - Import z Chin jest stosunkowo niewielki i nie może przesądzać o cenach - uważa S. Zych. Zdaniem prezesa Agrosadu powodem takiego stanu rzeczy jest zmowa cenowa firm skupujących owoce (głównie z kapitałem obcym). - Podczas prywatyzacji większość naszych chłodni trafiło w niemieckie ręce i to oni decydują teraz o cenach - powiedział S. Zych.