Katowicka spółka, będąca w upadłości naprawczej, dostała odpis wyroku sądu z końca maja w sprawie tzw. radiometrów (spór z fiskusem dotyczący VAT). Sąd zakwestionował naliczone przez organy skarbowe odsetki (16,2 mln zł) i wysokość sankcji dodatkowej (prawie 2 mln zł). Ponieważ spółka zapłaciła w przeszłości urzędowi skarbowemu 4,2 mln zł, teraz wystąpiła o ich zwrot. Nad Centrozapem ciąży jednak konieczność zapłaty głównej kwoty sporu (ok. 5 mln zł). - Może być uregulowana z majątku spółki. Inna możliwość to uczestnictwo urzędu w konwersji wierzytelności na akcje. Będziemy z nim rozmawiać - mówi Mariusz Jabłoński, wiceprezes Centrozapu. Spółka czeka też na rozstrzygnięcie innego sporu podatkowego (dotyczy handlu oprogramowaniem komputerowym). Wyrok ma zapaść 18 sierpnia. Jeśli będzie korzystny dla firmy (a tego spodziewają się jej przedstawiciele) - przynajmniej część z zapłaconych 34 mln zł może wrócić do kasy Centrozapu.
Katowicka spółka domyka listę wierzytelności, które mogą podlegać konwersji na akcje. Wartość emisji może przekroczyć 100 mln zł. Spółka chce powrócić na giełdowy parkiet, z którego znikła rok temu.
Późną jesienią Centrozap planuje wznowienie działalności operacyjnej (w dużym stopniu zależy to od terminu przeprowadzenia konwersji). Spółka otrzymała właśnie zezwolenie od ministra gospodarki i pracy na zatrudnienie polskich pracowników do realizacji kontraktów w Niemczech (ważne do 2006 r.). Działalność Centrozapu ma skupić się na modernizacji i dostawach gotowych projektów przemysłowych w branży hutniczej, elektroenergetycznej i odlewniczej. Do najważniejszych rynków zagranicznych mają należeć rosyjski, niemiecki i libijski.