Najpierw spadły ceny skupu owoców miękkich, teraz z podobnymi problemami borykają się producenci zbóż i rzepaku. Wszystko wskazuje na to, że podobny los czeka także jabłka i gruszki. Wszystko przez otwarcie unijnego rynku.
- Obecny okres jest szczególnie trudny dla rolników - powiedział Wojciech Mojzesowicz, przewodniczący Komisji Rolnictwa, poseł PBL. - Brak możliwości zbycia owoców miękkich, problemy ze sprzedażą rzepaku oraz rysujące się trudności w zbyciu zbóż powodują duże niezadowolenie na wsi - dodał. Rzeczywiście, co chwilę słychać o rolniczych protestach. Były już blokady zakładów przetwórczych - w ten sposób producenci owoców miękkich chcieli wymusić na skupujących podwyżkę cen. Wczoraj rolnicy zablokowali drogę z Bartoszyc do przejścia granicznego w Bezledach. Protestują przeciw niskim cenom skupu pszenicy i rzepaku.
Rząd nie ma pomysłów
Ministerstwo rolnictwa wprawdzie próbuje mediować między producentami a skupującymi, jednak bezskutecznie. Zdaniem Andrzeja Kowalskiego, wiceministra rolnictwa, potrzeba tylko czasu. Rynek wszystko ureguluje, a dopłaty unijne wynagrodzą rolnikom straty. - Resort rolnictwa daje w ten sposób do zrozumienia, że rozkłada ręce i nie ma żadnych pomysłów na rozwiązanie tego impasu - powiedział Jan Krzysztof Ardanowski, prezes Krajowej Rady Kółek Rolniczych i Organizacji Rolnych. - Weszliśmy do Unii Europejskiej, zniknęły cła, jednak trudno mówić optymistycznie o wspólnym rynku, kiedy jest się na nim nierównorzędnym partnerem - powiedział J. K. Ardanowski.
Wcześniejsze wypłaty