Od wzrostu zaczęły pierwsze sesje nowego tygodnia główne światowe indeksy. Nie było to jednak efektem jakichś nowych optymistycznych informacji. Analitycy tłumaczyli zwyżkę zwyczajną korektą po spadku kursów podczas ostatnich sesji. Dotyczyło to przede wszystkim branży high--tech. Akcje spółek z tego sektora drożały wyraźnie, po silnych przecenach, do których przyczyniły się w ostatnim czasie rozczarowujące wyniki i prognozy takich potentatów, jak Cisco Systems i Hewlett-Packard. W Stanach Zjednoczonych wśród liderów wzrostu znalazły się np. producent komputerów Gateway, w Europie indeksy były ciągnięte w górę m.in. przez francuskiego producenta telefonów komórkowych - Alcatela czy niemieckiego wytwórcę półprzewodników - Infineona. Oprócz branży high-tech za Atlantykiem wyróżnił się wczoraj sektor handlowy. A to za sprawą Kmarta, właściciela dyskontowych supermarketów, oraz Lowe (druga co do wielkości w USA sieć sklepów z artykułami wyposażenia wnętrz). Obie spółki zaskoczyły wczoraj pozytywnie wynikami finansowymi.
Dow Jones Industrial Average zyskał wczoraj do godz. 18.30 naszego czasu 1,11%, a technologiczny Nasdaq Composite wzrósł o 1,35%. W Europie londyński FT-SE 100 zwyżkował o 1,13%, frankfurcki DAX o 1,43% a paryski CAC-40 o 0,91%.
Wielu obserwatorów traktuje jednak wczorajszy wzrost jako wydarzenie przejściowe. Rynkom szkodzi przede wszystkim sytuacja gospodarcza, a w szczególności bardzo wysokie ceny ropy. To głównie z ich powodu Bundesbank zapowiedział wczoraj, że w bieżącym kwartale niemiecka gospodarka zwolni, a brytyjska firma JCF Group oszacowała, że tempo wzrostu wyników europejskich spółek w III kwartale będzie wolniejsze niż w poprzednich trzech miesiącach. Z kolei amerykańscy analitycy ostrzegają, że wskaźnik szerokiego rynku S&P 500 (wczoraj również rósł wyraźnie), może w najbliższym czasie, czyli być może jeszcze w tym miesiącu, stracić 10% w stosunku do ostatniego szczytu. To nie zdarzyło mu się od marca ubiegłego roku.