Wczoraj na koniec sesji za papiery Orlenu płacono po 30,4 zł (wzrost o 1,67%). To jedna z najwyższych cen, jaką akcje spółki osiągnęły w giełdowej historii. Tak inwestorzy zareagowali na zmiany w zarządzie.
Co z odprawą?
J. Walczykowski był najkrócej urzędującym prezesem Orlenu. Funkcję sprawował zaledwie przez 20 dni. Został odwołany, bo rada nadzorcza wybrała go wbrew woli Skarbu Państwa. Poza tym oskarżano go o reprezentowanie interesów mniejszościowego akcjonariusza (Kulczyk Holding). Menedżer stanowczo zaprzeczał. - Nie może być tak, że ktoś był przez trzy tygodnie prezesem i weźmie normalną odprawę - mówi nam jeden z członków rady nadzorczej, pragnący zachować anonimowość. Czy jest możliwość zablokowania wypłaty odprawy? - Jest - zapewnia nasz rozmówca. Odmawia podania szczegółów i zaznacza, że sprawa może znaleźć finał w sądzie. Nie jest też wykluczone, że J. Walczykowski dojdzie do porozumienia z radą nadzorczą Orlenu i albo sam zrezygnuje z odprawy, albo dostanie jej niewielką część. O odwołaniu J. Walczykowskiego wypowiedział się wczoraj w radiowej Trójce Janusz Lewandowski, szef komisji budżetowej Parlamentu Europejskiego. - Uważam tę akcję za uzasadnioną, bo była to reakcja na nadużywanie kontroli korporacyjnej przez jednego z mniejszościowych akcjonariuszy prywatnych - stwierdził.
4 mld zł do wydania
Obowiązki prezesa będzie pełnił Janusz Wiśniewski. - Nie zmieniłem ani biurka, ani sekretarki, ani nie podpisałem nowego kontraktu. Już wcześniej zastępowałem poprzedniego prezesa, Zbigniewa Wróbla, gdy ten np. wyjeżdżał na urlop - mówi. Czym się będzie zajmował do czasu wyłonienia prezesa? - Po pierwsze, chcę się zająć budową planu budżetowego na przyszły rok. Jest to o tyle priorytetowa sprawa, że w 2005 roku w Płocku będą realizowane inwestycje o wartości przeszło 4 mld zł. W większej części będą finansowane przez nas - zaznacza J. Wiśniewski. Wśród najważniejszych spraw wymienia także przejęcie kontroli nad czeskim Unipetrolem oraz wyjaśnienie kwestii zaangażowania się Orlenu w sektorze chemii ciężkiej. Chodzi o Zakłady Azotowe w Tarnowie i Kędzierzynie, które koncern chce kupić od Nafty Polskiej. Płocka spółka czeka na decyzje w tej sprawie. - Chcę uspokoić sytuację wokół Orlenu. Zamierzam udowodnić naszym akcjonariuszom, że firma jest odporna na zawirowania personalne - dodaje.