Medgyessy zdymisjonował w środę trzech ministrów, w tym szefa resortu gospodarki, Istvana Csillaga, jednego z czołowych polityków mniejszej partii koalicyjnej - Wolnych Demokratów (SZDSZ). Partia ta zaprotestowała i zażądała rozmów z premierem i głównym ugrupowaniem koalicyjnym - socjalistami. Skończyły się jednak one bez konkluzji, co skłoniło premiera do postawienia ultimatum. "Albo jeszcze dziś SZDSZ potwierdzi swoje zaufanie do premiera, albo, do 26 sierpnia, powinno stworzyć warunki wyboru nowego premiera" - powiedział Medgyessy po negocjacjach. Analitycy odebrali to oświadczenie byłego bankowca, który nie jest członkiem Partii Socjalistycznej, jako przygotowanie do rezygnacji.
Wolni Demokraci jak na razie nie wyrazili poparcia, którego żąda od nich premier.
Wymowne jest też milczenie socjalistów, którzy zapewnili jedynie, ze zależy im na
kontynuowaniu współpracy z SZDSZ. "W praktyce oznacza to koniec Medgyessy'ego" - powiedział Zoltan Kiszelly, analityk w Węgierskiej Akademii Nauk. Według ekspertów, dwie partie, które mają większość w niższej izbie parlamentu, prawdopodobnie szybko uzgodnią nowego kandydata na premiera. Wśród osób, które mają największe szanse wymienia się Petera Kissa, szefa kancelarii premiera, prominentnego członka partii socjalistycznej i byłego ministra pracy. Według analityków, najważniejsze jest, by następca Medgyessy'ego, ktokolwiek nim będzie, popierał politykę budżetową Draskovicsa. W przeciwnym wypadku Węgrom grozi spadek wiarygodności w oczach zachodnich inwestorów.
((Tłumaczył: Tomasz Krzyżanowski; Redagował: Marcin Gocłowski; RM: