Oba projekty zostały przygotowane przez ministerstwo gospodarki. Zdaniem wiceminister Ireny Herbst, są one - obok ustaw o swobodzie działalności gospodarczej oraz o Krajowym Funduszu Kapitałowym - jednymi z najważniejszych aktów prawnych dla polskich przedsiębiorców. Nic więc dziwnego, że także środowiska biznesowe czekają na ustawę o ppp z utęsknieniem. - Domagaliśmy się jej już od dłuższego czasu - mówi Andrzej Malinowski, prezydent Konfederacji Pracodawców Polskich.
Głównym celem ustawy ma być pobudzenie inwestycji sektora publicznego z udziałem partnerów prywatnych. Takie projekty są możliwe już teraz, jednak zazwyczaj obie strony muszą się liczyć ze sporym ryzykiem inwestycyjnym. Ponadto, aby doprowadzić do zawarcia i realizacji umowy o ppp, partnerzy muszą pokonać sporo barier. Dzięki nowej ustawie bariery mają być usunięte. Projektodawcy zakładają też, że partnerstwo publiczno-prywatne pozwoli w większym stopniu wykorzystać fundusze strukturalne z Unii Europejskiej.
Do trzech razy sztuka
Wyjaśnijmy, że projekt ustawy o partnerstwie publiczno-prywatnym, który ma dziś trafić pod obrady Sejmu, to już trzecia wersja tych przepisów. Zdaniem Zbigniewa Jasińskiego, eksperta Business Centre Club, znacznie lepsza niż dwie poprzednie - z lutego oraz z czerwca 2004 r. - ale także nie jest pozbawiona wad. Braki legislacyjne stwarzają potencjalne ryzyko dla inwestora prywatnego, który zaangażowałby się w umowę o ppp.
Zgodnie z zasadą swobody umów, projektodawca pozostawił partnerom sporą dowolność co do określenia praw i obowiązków obu stron. Zdaniem mecenasa Jasińskiego, w ustawie powinny się jednak znaleźć zapisy dotyczące istotnych postanowień umowy o partnerstwie publiczno-prywatnym. Jeśli bowiem strony nie sprecyzują z jakichś przyczyn wzajemnych relacji, w spornych sprawach będą musiały stosować przepisy kodeksu cywilnego.