Trwa przepychanka pomiędzy ministerstwem skarbu a Piotrem Brzezickim, odwołanym w ubiegłym tygodniu dyrektorem PŻM i popierającą go radą pracowniczą. Szef PŻM stracił stanowisko, bo bez zgody ministra sprzedał akcje w ramach grupy kapitałowej. Doprowadził tym samym do utraty kontroli nad państwowym przedsiębiorstwem. Wczoraj w prasie ogólnopolskiej ukazały się płatne ogłoszenia, podpisane przez Mirosława Foltę, przewodniczącego rady, w którym oskarża on ministra, że 19 sierpnia bezpodstawnie odwołał P. Brzezickiego ze stanowiska. Powołuje się przy tym na brak sprzeciwu ministerstwa wobec przeprowadzenia tych operacji kapitałowych.

MSP błyskawicznie zorganizowało briefing prasowy. Wiceminister Dariusz Marzec zaprzeczał tym informacjom. Jako dowód przedstawił pismo sygnowane przez ministra Emila Wąsacza, w którym nie wyraża zgody na sprzedaż akcji (pismo jest datowane na 17 lutego 1999 r.). O tym, że transakcja miała miejsce, MSP dowiedziało się dopiero w lipcu br. od kontrolerów NIK, którzy badali PŻM. Wtedy też podjęto decyzję o odwołaniu P. Brzezickiego. Jako uzasadnienie podano rażące naruszenie prawa. MSP oczekuje teraz, że rada pracownicza powoła w jego miejsce tzw. tymczasowego kierownika. Ta zrobić tego nie chce. Dzisiaj ma dojść do spotkania przedstawicieli rady oraz związków zawodowych z kierownictwem MSP. Wiceminister Marzec zapowiedział, że jeśli nie dojdzie z radą do porozumienia, to zwróci się do sądu z wnioskiem o powołanie nowego szefa PŻM.