W. Korzeniowski poinformował, że ma już 186,35 tys. akcji Beef--Sanu, czyli ponad 6% głosów. W ciągu miesiąca dokupił prawie 30 tys. papierów mięsnej spółki z Sanoka. Pułap 5% głosów przekroczył na początku sierpnia. - Beef--San, którego jestem akcjonariuszem od 3 lat, ma najgorsze za sobą i szansę na dalszy rozwój. Nie wykluczam zwiększania zaangażowania w tej spółce, o ile kurs będzie korzystny - mówi inwestor. Kurs Beef-Sanu po wzroście o 0,3% wyniósł w piątek 3,27 zł. Wartość rynkowa jego pakietu sięga więc 610 tys. zł.
Giełda to hobby
Giełdą W. Korzeniowski interesuje się od początku jej powstania. Choć "inwestowanie" zajmuje mu dużo czasu, to nie traktuje tego zajęcia jako jedynego źródła dochodów. - To raczej hobby. Pracuję na Politechnice i specjalizuję się w badaniu wytrzymałości materiałów - tłumaczy. - Były czasy, kiedy miałem ciężkie chwile i mój portfel akcji tracił na wartości. Niektóre walory sprzedałem ze stratą i wszedłem w inne. Jeśli chodzi o Beef-San, to przetrzymałem okres wyceny akcji na poziomie około 0,5 zł - mówi W. Korzeniowski. Przyznaje, że podsumowując cały okres inwestycji, jest na "sporym plusie".
Lepszy umotywowany zarząd
Poza Beef-Sanem, W. Korzeniowski ma jeszcze akcje czterech firm handlowych i budowlanych. - Lubię małe spółki, bo moża zgromadzić większy pakiet walorów. To jednak nie jedyne kryterium doboru firm do portfela. - Oczywiście, przywiązuję wagę do wskaźników rynkowych, cena do wartości księgowej i cena do zysku. Ale sprawdzam też, czy członkowie zarządu mają akcje, a więc czy są umotywowani do działania służącego wzrostowi wartości spółki - tłumaczy inwestor z Koszalina.