Wczorajsza sesja zakończyła się zwyżką cen, ale chyba dość ryzykownie jest mówić o komfortowej sytuacji posiadaczy długich pozycji. Może się bowiem okazać, że była to ostatnia sesja wzrostu wartości ich rachunków w ramach tego cyklu.
Notowania rozpoczęły się lekkim spadkiem, który był w głównej mierze spowodowany spadkową sesją za oceanem. Później było znacznie lepiej. Kursy powróciły na plusy. Popyt był widoczny, choć miał pewne wady. Po pierwsze, skupiony był głównie na papierach PKN. Na tej spółce wygenerowany został największy obrót, przekraczający 100 mln złotych. Po drugie, we wzroście indeksu spory udział miały kosze zleceń kupna.
Jednak to nie wady popytu podciągającego ceny są tu najważniejsze. Ważniejszy wydaje się brak tego popytu, gdy potrzeba go było najbardziej. Wzrost zaprowadził bowiem ceny do poziomu oporu w okolicach 1735 pkt. To jest górne ograniczenie konsolidacji i jego pokonanie mogło pomóc bykom w kontynuacji wzrostu. Można było oczekiwać, że wyjście nad opór przyciągnie kolejnych graczy. Tak się jednak nie stało. Ceny naruszyły opór, rosnąc do 1739 pkt, ale fala popytu się nie pojawiła. Za to podaż stała się aktywniejsza.
To właśnie jej przewaga w końcowej części sesji może wpłynąć na zmianę nastrojów na rynku. Nieudany atak przygnębia, ale przecież nie musi załamywać. Ceny w końcu nie spadły tak nisko. Jest szansa na kolejną próbę. Przynajmniej teoretyczna. Przyznam jednak, że wczorajsza słabość popytu przypomina mi kilka podobnych sytuacji z przeszłości. Podźwignąć się po takim czymś będzie bykom bardzo trudno. Na wykresie dziennym mamy świecę z górnym cieniem na poziomie oporu. Jest biała, ale sadzę, że już to nie wystarczy. Bez dobrego początku sesji szansa na nowy atak będzie niewielka.