W zagranicznej spółce giełdowy Plast-Box ma 80% udziałów, pozostałe papiery należą do ukraińskiego przedsiębiorcy. Kapitał zakładowy Plast-Boksu Ukraina wzrósł z niemal zera do ok. 510 tys. dolarów, z czego proporcjonalną większość pokryła spółka z warszawskiego parkietu (w przybliżeniu 200 tys. dolarów gotówką plus aport).
- Decyzja sądu otwiera przed nami drogę do uruchomienia zakładu produkcyjnego na Ukrainie, co było jednym z głównych celów emisyjnych. Myśleliśmy, że cały proces będzie trwać krócej, ale taka jest ukraińska rzeczywistość - mówi Waldemar Pawlak, prezes Plast-Boksu. W lutym spółka pozyskała w publicznej ofercie 17,6 mln zł, z czego część przeznaczyła na zakup nowych maszyn do zakładu w Słupsku. Park maszynowy, który działał przed emisją akcji, będzie przewieziony na Ukrainę (w ramach wspomnianego aportu).
- Choć procedury u naszych wschodnich sąsiadów przedłużyły się, wszystkie maszyny - nowe i starsze - są wykorzystywane w Polsce. Zakład na Ukrainie jest już niemal gotowy. Myślę, że w grudniu przewieziemy maszyny. Produkcja ruszy jeszcze w tym roku - zapowiada prezes. W 2005 r. nowy zakład ma przynieść ok. 6 mln zł obrotu.
Plast-Box podtrzymuje roczne prognozy. - Nie widzimy najmniejszego zagrożenia dla ich realizacji - mówi W. Pawlak. Zakładają one niemal 50 mln zł przychodów i 3,1 mln zł zysku netto. Po wynikach III kw. spółka nie wyklucza weryfikacji planów finansowych. W I półroczu sprzedaż firmy wyniosła 24,5 mln zł, a zysk 932 tys. zł.