Ceny ropy naftowej na londyńskiej giełdzie IPE wzrosły przed południem o 1,2%, z poziomu najniższego od miesiąca, w reakcji na obawy analityków o spadek zapasów ropy i benzyny w Stanach Zjednoczonych. Zapotrzebowanie na benzynę będzie w USA bardzo duże jeszcze do końca najbliższego weekendu - przedłużonego o poniedziałek - w którym przypada tegoroczne Święto Pracy.

Po południu czasu londyńskiego Departament Energetyki poinformował, że w minionym tygodniu amerykańskie zapasy surowej ropy spadły o 4,2 mln baryłek, z 291,3 mln baryłek tydzień wcześniej, ponad 10-krotnie bardziej, niż prognozowali analitycy. Zapasy ropy są teraz w USA najniższe od połowy marca. Tak znaczny ich spadek spowodował wzrost cen o 2,8%.

A tymczasem nadal nie można wykluczyć zaostrzenia sytuacji w Iraku i kolejnych ataków na instalacje naftowe w tym kraju. W sierpniu eksport z Iraku spadł do poziomu najniższego od 10 miesięcy, ze względu na konieczność zamknięcia na dwa tygodnie uszkodzonej nitki rurociągu na południu kraju. Dzienny eksport irackiej ropy spadł w sierpniu do 1,34 mln baryłek, o 5,6% w stosunku do lipca. Jeszcze w kwietniu Irak eksportował dziennie średnio 1,8 mln baryłek.

Na Międzynarodowej Giełdzie Paliwowej w Londynie baryłka ropy Brent z dostawą w październiku kosztowała po południu 40,88 USD w porównaniu z 39,61 USD na wtorkowym zamknięciu i 40,68 USD przed tygodniem.