Od początku roku niemiecki DAX porusza się w trendzie bocznym. Na początku sierpnia pokonał dolną linię tej tendencji, co można było interpretować jako średnioterminowy sygnał sprzedaży. Kilka dni później indeks zdołał wrócić ponad tę barierę i tym samym zanegował wcześniejsze zalecenie pozbywania się akcji. W trakcie odbicia doszło także do przełamania krótkoterminowej linii trendu spadkowego, co w dobrym świetle stawia popytową stronę rynku. Z zakupem akcji lepiej jednak jeszcze się wstrzymać. Niedźwiedzie najprawdopodobniej nie powiedziały ostatniego słowa i wkrótce powinniśmy być świadkami kolejnych prób zmiany średnioterminowego trendu na spadkowy. Potwierdzeniem siły sprzedających będzie spadek poniżej ostatniego dołka (3647 pkt). O ich porażce będzie można mówić dopiero, kiedy notowania zdołają wybić się ponad szczyt z 30 lipca (3896 pkt). Wtedy z dużym prawdopodobieństwem będzie można oczekiwać zwyżki do górnego ograniczenia horyzontu, czyli do 4150 pkt. Szanse na rozwój optymistycznego scenariusza sygnalizuje tygodniowy wskaźnik MACD-histogram. Od trzech tygodni jego słupki zwyżkują. Wprawdzie nie odbywa się to w strefie wyprzedania, co dla byków byłoby najlepszym rozwiązaniem, ale warto zauważyć, że wskaźnik ten po raz trzeci w trakcie ostatnich miesięcy zatrzymał się na wsparciu w okolicy -40 pkt.
W długim terminie kupujący mają jeszcze jeden solidny argument po swojej stronie. Pod koniec 2003 roku doprowadzili
do przełamania 3-letniej linii trendu spadkowego. Ostatnie sześć miesięcy można traktować jako korektę zapoczątkowanej w marcu 2003 roku zwyżki, a także jako ruch powrotny do wspomnianej linii bessy. Taka ocena wykresu prowadzi do bardzo optymistycznych wniosków. Wynika z niej bowiem, że w perspektywie kilkunastu miesięcy indeks niemieckich spółek powinien dotrzeć do 5500 pkt. Zakupy z myślą o takim poziomie docelowym będzie można jednak rozpocząć, gdy DAX wybije się ponad 4150 pkt, a do tego jeszcze daleka droga. Do tego czasu lepiej pozostać poza rynkiem.