- Plan restrukturyzacji to katastrofa i socjalna masakra. Będziemy walczyć zwyczajowymi metodami strajków i protestów, ale zastosujemy też inne środki - zapowiedział związek zawodowy Cub, reprezentujący interesy 600 osób z personelu naziemnego Alitalii. Na razie członkowie Cub rozpoczęli głodówkę, ale nie wykluczyli zablokowania portu lotniczego Fiumicino, który jest bazą dla włoskiego przewoźnika. Z powodu blokady lotniska w kwietniu Alitalia musiała odwołać 1400 lotów. Zdaniem rzeczniczki prasowej firmy, obecnie wiązałoby się to z koniecznością natychmiastowego ogłoszenia bankructwa.

Opinie innych związków (w ramach spółki działa ich kilkanaście) wobec planu restrukturyzacji były bardziej powściągliwe. - Nie opuszczamy stołu negocjacyjnego, bo plan nie jest dobry - mówił przedstawiciel CGIL, jednego z bardziej prężnych zrzeszeń pracowników.

Opracowany przez dyrektora generalnego Giancarlo Cimoliego program reform przewiduje, że dzięki m.in. zwolnieniu 5 tys. pracowników, Alitalia zaoszczędzi ponad 1 mld euro i za dwa lata znów będzie rentowna. Linie mają zostać podzielone na dwie odrębne firmy - AZ Fly, świadczącą przewozy pasażerskie i AZ Service, odpowiadającą za usługi naziemne. Wdrożenie planu jest warunkiem udzielenia Alitalii pożyczki, która pozwoli jej przetrwać najbliższe miesiące.

W rozsądek pracowników i powodzenie reform wierzą akcjonariusze spółki, którzy już przez trzy sesje przed prezentacją planu Cimoliego windowali jej papiery. Wczoraj walory Alitalii zyskały 1,4%, a od minionego wtorku już ponad 16%.

Bloomberg, ANSA