Niemal każde przedsiębiorstwo korzysta z kredytów bankowych. Intensywny rozwój i ekspansja rynkowa mogą spowodować, że w pewnym momencie zwiększanie zadłużenia bankowego nie będzie możliwe albo będzie zbyt drogie.
Co robić? Z odpowiedzią może przyjść giełda. Jakie inne źródła kapitału ma do rozważenia spółka i jej właściciele? Jak wybór wpłynie na dalsze zarządzanie firmą, nadzór i koszty? Pod jakimi względami giełda jest najlepszym rozwiązaniem?
Różne źródła
Inne niż kredyt bankowy możliwości to:
â znalezienie aniołów biznesu (ang. business angels), czyli zamożnych osób, które dostarczają kapitał na rozwój często raczkujących dopiero przedsięwzięć;
â zaproszenie do spółki funduszy venture capital i private equity (pierwszy inwestuje w spółki na wcześniejszym etapie rozwoju);
â emisja obligacji (jeśli spółka nie jest publiczna - na rynku niepublicznym);
â stanie się przedmiotem przejęcia lub połączenie sił z innym przedsiębiorstwem;
â skorzystanie z rynku publicznego i wyemitowanie na nim akcji czy obligacji zamiennych na akcje (instrument wykorzystywany przez spółki, gdy chcą podwyższyć kapitał, ale niska wycena akcji nie stwarza sprzyjających warunków do emisji akcji).
Wybierając właściciele muszą odpowiedzieć sobie na fundamentalne pytania:
â ile kapitału, jak szybko i na jaki okres potrzebuje przedsiębiorstwo;
â jak zmieni się struktura własności i nadzoru;
â jak dużo kosztować będzie firmę wynajęcie specjalistów i instytucji umożliwiających skorzystanie z wybranej ścieżki finansowania (np. doradztwo, analizy, pośrednictwo) - tzw. koszt pozyskania kapitału;
â jakiego zwrotu na kapitale oczekuje podmiot, który inwestuje pieniądze - tzw. koszt kapitału;
â co dana ścieżka daje dotychczasowym właścicielom w dłuższej perspektywie (np. możliwość przynajmniej częściowego wyjścia z inwestycji w celu lokowania swojego bogactwa w różnych obszarach, możliwość ponownego sięgnięcia po kapitał).
Aby uchronić
od kosztów
Analizując odpowiedzi, coraz częściej spółki decydują się na wejście na giełdę (w tym roku za nami szesnaście debiutów).
- Dla spółek, które osiągnęły odpowiednią fazę rozwoju - myślę tu o pozycji rynkowej, wartości, obrotach, zyskach, giełda jest jedynym z ważniejszych źródeł bezzwrotnego kapitału - mówi Piotr Jankowski, menedżer DGA. - Inwestorzy są najczęściej przygotowani na to, że korzyści, na przykład w formie wypłaty dywidendy lub wzrostu kursu akcji, mogą pojawić się nawet za kilka lat. Dają więc czas spółce na osiągnięcie planowanych wyników - tłumaczy. To jest czynnik wyróżniający giełdę od innych źródeł zewnętrznego finansowania, takich jak kredyt czy obligacje. - Gdzie dla spółki w krótkim okresie czasu pojawia się konieczność spłaty kapitału i koszt finansowy, na przykład w postaci odsetek - mówi P. Jankowski.
Kolejna kwestia, często kluczowa dla właścicieli większych przedsiębiorstw, to możliwość przynajmniej częściowego wycofania się z inwestycji. - Chodzi o dywersyfikowanie ryzyka w związku z posiadanym majątkiem - mówi Tomasz Witczak, dyrektor działu nowych emisji CAIB Financial Advisers. - Właścicielom spółek - często ich założycielom - zależy, aby część swojego majątku ulokować gdzie indziej. To zrozumiałe i nie zawsze musi to być dla potencjalnych inwestorów sygnał ostrzegawczy. Możliwość spieniężenia majątku stwarza właśnie giełda, ale istotne jest, aby wszystko odbyło się na jasnych zasadach, by nie stracić zaufania inwestorów - dodaje.
Kolejne emisje
stoją otworem
Giełda daje możliwość wielokrotnego sięgania po kapitał. Koszty wejścia na parkiet, m.in. wydatki na sporządzenie prospektu, doradztwo, promocję, kształtują się z reguły poniżej 5% wartości oferty. Dla przykładu Plast-Box pozyskał z rynku 17,6 mln zł, co kosztowało go niemal 600 tys., czyli 3,4%. W przypadku Redanu było to odpowiednio prawie 54 mln zł, 0,9 mln zł, czyli 1,7%. Betacom z kolei za 12,6 mln zł "- To większa "prowizja" niż przy innych opcjach finansowania zewnętrznego. Jednak należy pamiętać o możliwości kolejnych emisji akcji, które są relatywnie tańsze. Jeśli spółka w pozytywny sposób zaistniała na giełdzie, zdobycie kapitału jest ułatwione. Przy ponownym staraniu się o kredyt czy przy niepublicznej emisji obligacji cała procedura i koszt niemal się nie zmieniają - zaznacza P. Jankowski.
- Najważniejsza przy udanej emisji jest klarowna, poparta analizami koncepcja - jak spółka chce się rozwijać i wykorzystać zdobyte pieniądze. Połączona z przejrzystą strukturą własności, potencjałem spółki i doświadczeniem osób nią zarządzających daje dużą gwarancję sukcesu na giełdowym parkiecie - podsumowuje Tomasz Witczak.
- Wiedzieliśmy, że kolejny etap to giełda
- mówi Artur Kawa, współzałożyciel,
akcjonariusz i prezes Eldorado
Rozwój w branży, w której działamy - handel hurtowy i detaliczny - jest bardzo kapitałochłonny. Po dziewięciu latach od uruchomienia firmy, w 1998 r., doszliśmy do momentu, w którym zadłużenie bankowe wykorzystaliśmy niemal w całości. Wiedzieliśmy, że dalszy, dynamiczny wzrost Eldorado nie będzie możliwy, jeżeli spółka nie będzie dokapitalizowana. Poza nowymi środkami poszukiwaliśmy doświadczenia w prowadzeniu naszego biznesu w naprawdę dużej skali. Te dwa czynniki gwarantował nam fundusz typu venture capitale - zarządzany przez Enterprise Investors. Wchodząc do spółki w 1999 r. objęli ponad 43% akcji. I od początku wiedzieliśmy, że kolejny etap to wejście na giełdę. W 2002 r. zadebiutowaliśmy na warszawskim parkiecie, który z jednej strony dawał możliwość wyjścia z inwestycji przez fundusz, a z drugiej pozwolił na pozyskanie nowych środków. Nowe akcje sprzedaliśmy za ok. 20,5 mln zł, co pozwoliło nam dynamicznie kontynuować inwestycje w nowe supermarkety i hurtownie.
Elstar Oils
Szkolenia dla kadry
Na początku marca br. Elstar Oils złożył prospekt emisyjny w KPWiG. Zaledwie dwa miesiące wcześniej spółka przekształciła się w akcyjną. - Dokonując przekształcenia formy prawnej, dostosowaliśmy w pełni nasz statut do wymogów rynku kapitałowego, żeby później nie trzeba było już do tej kwestii wracać - wskazuje Stanisław Rosnowski, prezes Elstaru Oils, producenta olejów roślinnych. Całą drogę na giełdowy parkiet spółka przeszła dość szybko. - Dla firm, które nie miały wcześniej doświadczeń z rynkiem publicznym, najważniejsze jest odpowiednie doradztwo finansowe. W naszym przypadku znacznie usprawniło cały proces - uważa prezes Rosnowski. Dzięki temu już w drugiej połowie maja inwestorzy mogli handlować prawami do (nowych) akcji oraz istniejącymi walorami spółki. - Zależało nam, żeby akcjonariusze jak najszybciej poznali siłę nabywczą swoich papierów. Dlatego notowania emitowanych akcji poprzedziliśmy rejestracją PDA - dodaje szef elbląskiej firmy. Jego zdaniem, sporo pieniędzy i wysiłku pochłonęło przygotowanie się do wypełniania obowiązków informacyjnych, jakim podlegają spółki publiczne. Firma organizowała w tym celu specjalne szkolenia dla kierownictwa.
Plast-Box
Przemyślane decyzje- Nie należy się spieszyć - doradza przyszłym debiutantom Waldemar Pawlak, prezes Plast-Boksu, producenta wiaderek i skrzynek plastikowych. - O wejściu na giełdę myśleliśmy już w 1999 r. Wtedy podjęliśmy decyzję o przekształceniu spółki z o. o. w akcyjną - wspomina. - Uchwałę o wprowadzeniu firmy do publicznego obrotu podjęliśmy w październiku ubiegłego roku. Wcześniej jednak, bo w czerwcu, rozpoczęliśmy współpracę z doradcami finansowymi. Uważam, że ich rola w tym procesie jest nie do przecenienia - twierdzi prezes. Z początku zarząd rozważał zawarcie umowy o subemisję. - Zaryzykowaliśmy jednak i zrezygnowaliśmy z tego rozwiązania. Na rynku panowała hossa, a naszej ofercie nie towarzyszyły inne - mówi W. Pawlak. Giełdowy debiut spółki nastąpił 27 lutego br. Cały proces (tj. od podjęcia uchwały o upublicznieniu) trwał więc ok. 5 miesięcy. W tym czasie walne zgromadzenie akcjonariuszy musiało zebrać się dwa razy, żeby zmienić statut spółki i dostosować do warunków nałożonych przez prawo obowiązujące na rynku publicznym. - Wykonaliśmy dużą pracę i wiele tysięcy kilometrów między Słupskiem a Warszawą. Ale nie żałujemy - podsumowuje cały okres prezes.