Reklama

Rynek dojrzewa

Z Markiem Łęckim, współwłaścicielem i prezesem Stomilu Sanok, rozmawia Halina Kochalska

Publikacja: 14.09.2004 08:12

Przykładów transakcji MBO i MBI jest w Polsce wyjątkowo niewiele. Panu udało się uczestniczyć w jednej z nich. Kiedy narodził się pomysł, by coś takiego zrobić?

Od początku lat 90. śledziłem, co się na tym polu działo szczególnie w Wielkiej Brytanii, gdzie wykupy menedżerskie są czymś powszechnym. Wierzyłem, że będę w takiej transakcji uczestniczyć. Nie jest to przedsięwzięcie tuzinkowe i nie da się go zrobić jedynie na podstawie wiedzy wyniesionej ze szkoły i dobrych chęci.

W 1990 r., kiedy dołączyłem do firmy, Stomil Sanok był państwowym przedsiębiorstwem nadającym się do likwidacji. Zaproponowaliśmy wówczas w ramach tzw. prywatyzacji pilotażowej prowadzonej przez Urząd Pełnomocnika Rządu ds. Przekształceń Własnościowych prywatyzację Stomilu metodą LBO równocześnie wdrażając wielokierunkowy program restrukturyzacji firmy, by było co prywatyzować. Nasza propozycja spotkała się z zainteresowaniem, ale z podjęciem decyzji przez Urząd były kłopoty. Wyjaśnianie idei, argumentacja takiej a nie innej ścieżki prywatyzacji coraz to nowsze osobom w urzędzie, a później w ministerstwie, a także prowadzone prace z pierwszą piątką giełdową (Exbud, Próchnik, Tonsil, Krosno, Kable) powodowały, że decyzja w sprawie naszego projektu była oddalana w czasie. Jednocześnie efekty prowadzonego programu restrukturyzacyjnego przyszły stosunkowo szybko, tak że w 1993 r. znaleźli się inwestorzy finansowi (fundusze zarządzane przez Enterprise Investors), którzy uwierzyli, że potrafimy zrealizować opracowany biznesplan, zaakceptowali go i wykupili 80% akcji od Skarbu Państwa. EI zaakceptował także, iż wykup menedżerski może być jedną z możliwych dla nich dróg wyjścia ze spółki.

Pomysł narodził się więc bardzo wcześnie, ale by tego typu projekty można było realizować, musiały dojść do zmian w całym otoczeniu gospodarczym (tj. zmiany prawa gospodarczego, warunków rynkowych, mentalności w urzędach centralnych i instytucjach finansowych).

Po 10 latach udało się

Reklama
Reklama

Niestety, tylko częściowo. Projekt przewidywał, że przejmiemy kontrolę nad spółką, a teraz nasza 14-osobowa grupa ma ok. 20% kapitału i ponad 4% obligacji z prawem pierwszeństwa za zrealizowane wyniki 2003 r. Przesądziła o tym odmowa Komisji Papierów Wartościowych i Giełd na przekroczenie progu 33% głosów na WZA spółki. Myślę, że nasze MBO wyprzedzało jeszcze nieco polskie realia.

Napotkaliście również opór wewnątrz firmy?

Nie, może dlatego, że wszystko robiliśmy bardzo otwarcie.

Będziecie jeszcze próbować?

W perspektywie mamy dodatkowy pakiet z opcji menedżerskich za zrealizowanie postawionych bardzo ambitnych zadań na 2004 i 2005 r. W 2006 r. mamy szanse, by dzięki opcjom dojść do blisko 32% głosów na WZA. Będziemy starali się osiągnąć założone cele, może lekko modyfikując pierwotny projekt.

Co sprawia najwięcej problemów w takich przedsięwzięciach?

Reklama
Reklama

Jest to skomplikowany projekt, w którym uczestniczy wiele stron i każda z nich musi zrealizować swój cel. Żadna ze stron nie może jedynie koncentrować się na forsowaniu swoich celów, bo wówczas projekt nie ma szans powodzenia. Pod uwagę trzeba brać interes akcjonariuszy wychodzących, interes potencjalnych partnerów, tj. inwestorów finansowych i/lub interes banku, który musi adekwatnie zabezpieczyć pożyczone pieniądze. Porozumienie się z bankami najczęściej jest bardzo trudne.

Co mógłby Pan poradzić zainteresowanym?

Starannie dobrać grupę menedżerską i dobrze przygotować projekt. Trzeba wziąć pod uwagę, w jakiej sytuacji jest spółka, jakie perspektywy ma branża w której działa i w jaki sposób będą rozwijały się rynki, które ona obsługuje. Opracować wiarygodny biznesplan, zrozumieć cele akcjonariuszy wychodzących, precyzyjnie wynegocjować warunki wyjścia i zarazić swoim optymizmem partnera finansowego - najczęściej bank. Reszta jest prosta.

Jakie są perspektywy dla wykupów menedżerskich?Jestem gorącym zwolennikiem tego typu transakcji. Myślę, że rynek dojrzewa i powoli będą się one upowszechniać. Są całe grupy przedsiębiorstw np. samorządowych, które mogłoby być dużo bardziej efektywne, gdyby tylko zaczęły być zarządzane przez zainteresowane wykupem zespoły menedżerskie. Efektywność i dynamika rozwoju spółek po wykupie w większości przypadków znacząco rośnie. Często jednak MBO postrzegane jest negatywnie i traktowane jako sposób na uwłaszczenie się menedżmentu, niestety także przez banki, które ciągle postrzegają tego typu projekty jako zbyt ryzykowne.

Dziękuję za rozmowę.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama