Organizacje lekarzy i pielęgniarek przedstawiły postulaty płacowe: lekarz powinien zarabiać trzykrotność średniej krajowej, pielęgniarka - dwukrotność. Zostawmy na boku kilka, skądinąd bardzo ważnych, kwestii: czy to prawidłowe stawki (bo dlaczego nie średnia x 10 dla znakomitego chirurga albo średnia x 0, dla kogoś, kto do tej prestiżowej profesji się nie nadaje, ale z uporem maniaka ją wykonuje); czy ich przyjęciu towarzyszyć będzie ograniczenie wyraźnych przerostów zatrudnienia oraz czy jest to sposób na zlikwidowanie problemu częstej niestety i - skoro rzecz dotyczy nierzadko ludzkiego życia - wyjątkowo obrzydliwej korupcji. Ciekawa jest idea. Ile powinien zarabiać nauczyciel? No, co najmniej średnia x 2. Pamiętajmy: bodaj byś cudze dzieci uczył. A wszak żeby uczyć dobrze, to samemu to i owo umieć trzeba.
A wojskowy? A policjant? Chyba średnia x 4, bo nadstawia karku. A urzędnik? To już chyba w zależności od, by tak rzec, szczebelka.
Tak oto w prosty sposób skonstruować możemy budżet. Bo wiemy, ile powinien wydać. Teraz już łatwo policzyć, ile trzeba zebrać z podatków, ergo - ile podatki powinny wynosić. Co pozwala zbudować wreszcie jasny system, np. każdy oddaje 50% dochodu (ku czemu niektórzy już zmierzają) i żadne PIT-y nie są potrzebne...
Ta metoda, nazwijmy ją metodą planowanego rozwoju, ma jednak szersze zastosowanie. Ot, weźmy pod uwagę przypadek byłego ministra sprawiedliwości. Kowalski, który spowoduje wypadek samochodowy i któremu zostanie to udowodnione, dostaje wyrok. A taki na przykład sędzia lub prokurator wyrok i de facto zakaz wykonywania zawodu. Jego odpowiedzialność jest więc większa. Bo też - i jakoś o tym wątku zapomniano - bardziej do przestrzegania prawa jest zobowiązany (noblesse oblige). Ale środowisko patrzy na to inaczej: nie pozwala byłemu ministrowi odpowiadać wcale. I to jest zdaniem nowego ministra etyczne. Nawet bardzo. I tenże nowy minister opowiada wiele innych rzeczy w tym duchu. Może to zresztą jakoś tłumaczy etyczny poziom niektórych znanych na rynku kapitałowym przedstawicieli korporacji, którą nowy pan minister do niedawna kierował...
Ale wróćmy do naszej zasady. Ustalmy, kto za co nie odpowiada: prawnicy za wypadki drogowe, skorumpowani lekarze za łapówki. Politycy z oczywistych względów generalnie za nic odpowiadać nie powinni. No może z wyjątkiem zbrodni, ale nie licząc popełnionych w afekcie (bo kto by chciał na przykład karać Rokitę za to, że w przypływie wściekłości udusił Leppera). Białe kołnierzyki powinny być wolne od odpowiedzialności za trochę brudu w interesach, bo wiadomo, ten się nie brudzi, co nic nie robi. Przestępcy giełdowi winni być zwolnieni z odpowiedzialności za manipulacje i insiding, bo i tak nikt nie wie, co to jest. I tak dalej, i tym podobnie...