Reklama

Giełdy w dobrej sytuacji

Od początku roku zagraniczne rynki akcji charakteryzują się brakiem wyraźnego trendu. W ostatnim czasie wiele z nich dotarło do poziomów, które wyznaczały dotychczas kres krótkoterminowych zwyżek. Dopóki nie zostaną one pokonane, nie będzie można liczyć na trwałą hossę.

Publikacja: 18.09.2004 08:32

Po tym, jak na początku lutego średnia przemysłowa Dow Jonesa dotarła do najwyższego poziomu od czerwca 2001 roku, na rynku zaczęła przeważać podaż. Nie była ona jednak na tyle silna, by rozpocząć nowy średnioterminowy trend spadkowy. Przecena trwała niewiele ponad miesiąc i zabrała indeksowi tylko 7%. Później na rynek powrócił optymizm, dzięki któremu Dow Jones odrobił 75% wcześniejszych strat. Taki cykl pojawił się jeszcze dwa razy. Za każdym razem dołki były ustanawiane trochę niżej niż poprzednio. Podobnie szczyty. W efekcie na wykresie powstał kanał spadkowy o dość łagodnym nachyleniu. Jego górne ograniczenie znajduje się na wysokości 10 320 pkt. Ostatnie tygodnie przebiegają pod znakiem testu tej bariery.

Mała dawka optymizmu

Czas kształtowania się kanału upoważnia do oczekiwania na trwałą zwyżkę po opuszczeniu go górą. Jeżeli byki zdołają do tego doprowadzić, to najbliższy opór, który będzie mógł zagrozić kontynuacji trendu, znajdzie się na wysokości 10 737 pkt (szczyt z 11 lutego). Podaż może stawiać tu zdecydowany opór, ale posiadacze długich pozycji, otwartych po wybiciu z kanału, nie powinni czuć się zagrożeni. Popyt powinien sobie poradzić i z tą barierą. Wysokość obecnego kanału sugeruje bowiem, że minimalny zakres zwyżki indeksu amerykańskich blue chipów wypada dopiero w okolicy 11 000 pkt.

Widmo porażki optymistów pojawi się, gdy po dotarciu do 10 737 pkt, średnia przemysłowa zawróci i spadnie poniżej 10 342 pkt (wsparcie tworzy tu ostatni szczyt). Nie oceniając krótkoterminowego stanu rynku, wydaje się, że w średnim terminie bardziej prawdopodobna jest realizacja scenariusza korzystnego dla posiadaczy akcji. Do takiego wniosku skłania przede wszystkim wspomniany kanał spadkowy, który na wykresie tygodniowym lub miesięcznym wygląda jak klasyczna korekta hossy. Gdyby nie przedłużający się czas jego kształtowania, można by uznać go za flagę.

W krótkim terminie można natomiast mówić o równowadze. W środę szala przechyliła się jednak nieznacznie na korzyść sprzedających. Indeks odnotował bowiem spory spadek, który zatrzymał się tuż poniżej wsparcia na 10 237 pkt (minimum z 10 września). Trwałe przełamanie tej bariery będzie oznaczało zmianę trendu na spadkowy. To natomiast znacznie odwlecze możliwość realizacji optymistycznego średnioterminowego scenariusza. Wtedy indeks najprawdopodobniej po raz czwarty będzie się kierował ku dolnemu ograniczeniu kanału spadkowego (9750 pkt). Wskazówek co do zarówno krótko-, jak i średnioterminowego kierunku zmian nie dają wskaźniki techniczne. Większość z nich porusza się w strefach neutralnych, potwierdzając trend boczny.

Reklama
Reklama

Na Deutsche Börse

nie jest źle

Dość optymistycznie w perspektywie najbliższych miesięcy wygląda także niemiecki DAX. Tutaj, podobnie jak w przypadku średniej przemysłowej, od początku roku inwestorzy nie mają dobrych okazji do zawierania transakcji. Trend boczny trwa już blisko rok. Jeżeli jednak spojrzymy na wykres z szerszej perspektywy, to zauważymy, że ostatnie kilka miesięcy jest tylko w miarę łagodną korektą zapoczątkowanej w marcu 2003 roku hossy. Hossa ta w grudniu doprowadziła do przełamania linii długoterminowego trendu spadkowego, który rozpoczął się w marcu 2000 roku. Obecna konsolidacja wygląda więc także jak ruch powrotny do przełamanego oporu. Sygnał do kontynuacji hossy pojawi się, gdy DAX pokona znajdującą się na wysokości 4150 pkt strefę podażową (tworzy ją seria szczytów ukształtowanych od stycznia do kwietnia), która zarazem wyznacza górne ograniczenie trendu bocznego. Wtedy długoterminowy potencjał wzrostowy może wynieść nawet około 30%, co pozwoliłoby indeksowi dotrzeć do wyznaczanego na wysokości 5500 pkt oporu, tworzonego przez szczyt z marca 2002 roku.

Na razie indeks ma jeszcze prawie 200 pkt do kluczowego oporu, więc z kupowaniem akcji lepiej nie przesadzać. Nie ma też powodów do ich pozbywania się. Krótkoterminowe sygnały sprzedaży pojawią się dopiero w chwili, kiedy DAX spadnie poniżej Podobnie na innych rynkach

Analogiczne wnioski można wyciągnąć z analizy pozostałych indeksów europejskich i amerykańskich. W większości przypadków posiadacze akcji stoją przed szansą pokonania średnioterminowych oporów i rozpoczęcia kolejnej odsłony hossy. Na razie sytuacja jest obiecująca. Należy jednak pamiętać, że optymizm będzie coraz mniejszy wraz z przedłużaniem się obecnych trendów horyzontalnych. W siłę będą wówczas rosły niedźwiedzie. Gdyby udało im się zepchnąć indeksy poniżej dolnych ograniczeń trendów bocznych, to o zwyżkach będzie można zapomnieć.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama