Po tym, jak na początku lutego średnia przemysłowa Dow Jonesa dotarła do najwyższego poziomu od czerwca 2001 roku, na rynku zaczęła przeważać podaż. Nie była ona jednak na tyle silna, by rozpocząć nowy średnioterminowy trend spadkowy. Przecena trwała niewiele ponad miesiąc i zabrała indeksowi tylko 7%. Później na rynek powrócił optymizm, dzięki któremu Dow Jones odrobił 75% wcześniejszych strat. Taki cykl pojawił się jeszcze dwa razy. Za każdym razem dołki były ustanawiane trochę niżej niż poprzednio. Podobnie szczyty. W efekcie na wykresie powstał kanał spadkowy o dość łagodnym nachyleniu. Jego górne ograniczenie znajduje się na wysokości 10 320 pkt. Ostatnie tygodnie przebiegają pod znakiem testu tej bariery.
Mała dawka optymizmu
Czas kształtowania się kanału upoważnia do oczekiwania na trwałą zwyżkę po opuszczeniu go górą. Jeżeli byki zdołają do tego doprowadzić, to najbliższy opór, który będzie mógł zagrozić kontynuacji trendu, znajdzie się na wysokości 10 737 pkt (szczyt z 11 lutego). Podaż może stawiać tu zdecydowany opór, ale posiadacze długich pozycji, otwartych po wybiciu z kanału, nie powinni czuć się zagrożeni. Popyt powinien sobie poradzić i z tą barierą. Wysokość obecnego kanału sugeruje bowiem, że minimalny zakres zwyżki indeksu amerykańskich blue chipów wypada dopiero w okolicy 11 000 pkt.
Widmo porażki optymistów pojawi się, gdy po dotarciu do 10 737 pkt, średnia przemysłowa zawróci i spadnie poniżej 10 342 pkt (wsparcie tworzy tu ostatni szczyt). Nie oceniając krótkoterminowego stanu rynku, wydaje się, że w średnim terminie bardziej prawdopodobna jest realizacja scenariusza korzystnego dla posiadaczy akcji. Do takiego wniosku skłania przede wszystkim wspomniany kanał spadkowy, który na wykresie tygodniowym lub miesięcznym wygląda jak klasyczna korekta hossy. Gdyby nie przedłużający się czas jego kształtowania, można by uznać go za flagę.
W krótkim terminie można natomiast mówić o równowadze. W środę szala przechyliła się jednak nieznacznie na korzyść sprzedających. Indeks odnotował bowiem spory spadek, który zatrzymał się tuż poniżej wsparcia na 10 237 pkt (minimum z 10 września). Trwałe przełamanie tej bariery będzie oznaczało zmianę trendu na spadkowy. To natomiast znacznie odwlecze możliwość realizacji optymistycznego średnioterminowego scenariusza. Wtedy indeks najprawdopodobniej po raz czwarty będzie się kierował ku dolnemu ograniczeniu kanału spadkowego (9750 pkt). Wskazówek co do zarówno krótko-, jak i średnioterminowego kierunku zmian nie dają wskaźniki techniczne. Większość z nich porusza się w strefach neutralnych, potwierdzając trend boczny.