Kilkutygodniowy trend wzrostowy skończył się wraz z nadejściem jesieni. Wzrost indeksów w przeddzień kilkumiliardowej oferty PKO BP wyglądał nieco dziwacznie, choć - jak się później okazało - aprecjacja ceny banków była usprawiedliwiona zawirowaniami wokół ostatecznej wielkości transzy zagranicznej. W każdym razie wciąż blue chipy zachowują się lepiej od nieco przewartościowanych spółek średniej wielkości, nawet pomimo ostatniej wyprzedaży na akcjach PKN.
Nadchodzi październik, miesiąc znany z ponadprzeciętnej częstotliwości występowania znaczących spadków na rynku. I tym razem pod koniec września sytuacja techniczna nie układa się zbyt korzystnie, gdyż indeksy zagraniczne właśnie nieudanie testowały linie kilkumiesięcznych trendów spadkowych, co dobrze na najbliższy czas nie wróży. Jeśli indeksy w Stanach Zjednoczonych i Niemczech miałyby jeszcze trochę spaść, to zapewne również i u nas inwestorzy przypomnieliby sobie o słabo zdyskontowanych na razie czynnikach ryzyka - a takich znalazłoby się sporo: od wyników spółek (zwłaszcza eksporterów), po podaż na rynku pierwotnym, zwłaszcza w obliczu modnego plasowania części regionalnych ofert w Warszawie.
Przy okazji tych ofert ponownie rozważana będzie zapewne kwestia udziału emitentów zagranicznych w głównych, "benchmarkowych" indeksach giełdy warszawskiej. Na razie wszystko wskazuje na to, że sprawa zostanie "wyprostowana" przy okazji debiutu PKO BP, który to bank prawdopodobnie zastąpi w indeksie WIG20 jedynego dotąd emitenta z zagranicy. Problem pojawi się ponownie przy listingu Borsodchemu, MOL-a czy przy możliwej emisji OMV. Powtórzę więc jeszcze raz, że moim zdaniem miejsce dla takich spółek jest w indeksach regionalnych, a w żadnym wypadku nie w WIG czy WIG20.
Zwróć uwagę:
Dębica - 20-procentowe dyskonto w wycenie w stosunku do innych spółek przemysłowych podobnej wielkości jest chyba przesadzone.