- Są środki na realizację dopłat bezpośrednich dla rolników - zapewniał wczoraj posłów Stanisław Kowalczyk, wiceszef resortu rolnictwa. Przyznał jednocześnie, że ministerstwo było zmuszone szukać brakujących pieniędzy. Problem pojawił się, kiedy resort zdecydował, że wypłaty zaczną się od 18 października. Inaczej planował rząd, konstruując tegoroczny budżet. Pierwotnie wypłaty miały się zacząć w grudniu, a skończyć dopiero w przyszłym roku. Dlatego w budżecie zabezpieczono tylko 50% potrzebnej kwoty dla 1,4 mln gospodarstw - 3,4 mld zł zamiast 7,16 mld zł (8,2 mld zł, wliczając w to subwencje dla regionów rolniczych o trudnych warunkach uprawy). Ministerstwu brakowało więc kilku miliardów złotych.
S. Kowalczyk poinformował, że do tej pory zabezpieczono już 6 mld zł. Środki pochodzą m.in. z rezerwy na finansowanie dopłat, a także z zaliczek wypłaconych przez Unię Europejską na Program Rozwoju Obszarów Wiejskich. W tym ostatnim przypadku przesunięcie kwot jest możliwe. Środki PROW idą bowiem na renty rolnicze i zalesianie. Stosowne programy, umożliwiające przekazywanie pieniędzy, nie są jednak gotowe.
Skąd resort weźmie resztę? - Są oszczędności w innych rezerwach celowych - zapewniał wiceminister. W 2003 roku zaoszczędzono na nich około 1,2 mld zł. Na koniec sierpnia tego roku pozostało jeszcze prawie 7,5 mld zł rezerw do wykorzystania.
PAP