Magiczny poziom 1890 pkt. jest już tak blisko, że aż kusi, by do niego sięgnąć. Z drugiej strony jest obawa o jego "moc" i to co się może przy nim stać. Możliwości są dwie: albo rynek go przebije i jeszcze przyspieszy (przynajmniej w krótkim terminie) albo się od niego odbije, siejąc spustoszenie w portfelach optymistów.

Co bardziej prawdopodobne? Po kolei. Wolumen jest stabilny - jak i podczas całego bieżącego trendu wzrostowego. Trudno uznać go za wiarygodny prognostyk. LOP utrzymuje się na wysokim poziomie, co oddaje polaryzację ocen rynku (patrz: wyżej) i jednocześnie daje obraz potencjału rynku po wybiciu lub odbiciu od poziomu 1890 pkt. Wskaźniki wyglądają kiepsko; raczej nie potwierdzają ostatniego wzrostu. W krótkim terminie warto odnotować jednak, że na wykresie powstała pierwsza od kilku miesięcy luka hossy i to całkiem pokaźnego rozmiaru. Na sesji wczorajszej notowania kontraktów nie zbliżyła się nawet do naturalnego acz słabego wsparcia, jakim stał się w tej chwili poziom 1838 pkt.

Odchodząc nieco od analizy technicznej i biorąc pod uwagę dobre perspektywy naszego kraju i naszej gospodarki wydaje mi się, że wkrótce możemy osiągnąć poziom 2050 pkt na kontraktach na WIG20. Co do wpływu (pozytywnego czy negatywnego) oferty PKO BP na giełdę nie prorokuję, bo szanse na realizację jednego i drugiego scenariusza są według mnie, takie same i trudno przewidzieć, czym tym razem zaskoczy nas rynek. Ważne jest jedynie to, że PKO szybko znajdzie się w indeksie WIG20 i może się okazać (acz nie musi), że rynek (indeks) będzie ciągnąć jedna spółka, kupowana np. przez krajowe i zagraniczne instytucje finansowe. Jak zachowają się wówczas kontrakty? Czy zbudują potężną ujemną bazę, czy podążą za tym niby-trendem? Nie wiem.