Wczoraj w Sejmie odbyła się konferencja prasowa zorganizowana przez Wiesława Kaczmarka, (byłego ministra skarbu) i Macieja Giereja, byłego szefa Nafty Polskiej. Obaj twierdzili, że są niewinni, nie przyjęli żadnej łapówki. Dziennikarze pytali, dlaczego Jan Kulczyk przekazał polskim służbom specjalnym informację, którą podobno przekazał mu w zeszłym roku Ałganow. - To wynik zemsty. Chodzi o całokształt moich stosunków z Janem Kulczykiem. Polityka najłatwiej zniszczyć mówiąc, że wziął łapówkę - mówił Kaczmarek. Były minister skarbu dodał, że jeżeli chodzi o Macieja Giereja, to rozpuszczenie plotki o łapówce miało zdyskredytować go jako prezesa Nafty Polskiej. - Kiedy informacja o łapówce zaczęła zataczać coraz szersze kręgi, oddałem się do dyspozycji ministra skarbu - przyznał wczoraj Gierej. Maciej Gierej stracił stanowiska szefa Nafty Polskiej w marcu tego roku.

Kaczmarek ustosunkował się też do informacji mediów, jakoby Jan Kulczyk w zeszłorocznej rozmowie z Ałganowem, powołując się na Aleksandra Kwaśniewskiego, mógł rzeczywiście działać z jego poparciem. - Nie wierzę w to, że Jan Kulczyk miał poparcie prezydenta. To kwestia osobowości Jana Kulczyka, a byłem kilkakrotnie świadkiem jego zachowania, które można by zamknąć zdaniem - prezydent i premier to ja. Moim zdaniem, to jest taki styl działania niektórych biznesmenów. Chodzi o zajęcie lepszej pozycji negocjacyjnej - stwierdził. Właśnie podczas ubiegłorocznej rozmowy Ałganow miał powiedzieć Kulczykowi, że Kaczmarek i Gierej wzięli 5 mln USD łapówki za pomoc przy przejęciu przez rosyjski Łukoil kontroli nad Rafinerią Gdańską. Do transakcji ostatecznie nie doszło. Z gdańskiej firmy utworzono Grupę Lotos.

Na wczorajszej konferencji prasowej Wiesław Kaczmarek odniósł się też do działań służb specjalnych, które zawiadomione przez Jana Kulczyka, inwigilowały go przez rok. W. Kaczmarek podkreślił, że nie wierzy, by o tym nie wiedział ówczesny premier Leszek Miller.

* * *

- W związku z toczącym się w prokuraturze postępowaniem, a także pracami komisji śledczej w sprawie Orlenu, nie chcąc wpływać na ich przebieg nie udzielam żadnych komentarzy i odpowiedzi na pytania związane z problematyką, która jest przedmiotem wyjaśnień komisji i prokuratury - czytamy w komunikacie, przesłanym nam przez biuro prasowe Kulczyk Holding w imieniu Jana Kulczyka.