Dzięki kompromisowi Coca--Cola uniknie kary i przepychanek w sądach, które mogłyby się ciągnąć nawet kilka lat (na taką drogę zdecydował się Microsoft). Komisja Europejska zastosowała w tym przypadku nowe, wprowadzone w maju przepisy, dzięki którym zawarta ugoda staje się prawnie wiążąca. Oznacza to, że konkurenci Coca-Coli będą mogli skarżyć spółkę, jeśli nie wypełni ona złożonych przyrzeczeń. Ponadto w przypadku stwierdzenia nieprawidłowości Bruksela będzie mogła ponownie przystąpić do rozpatrzenia sprawy i nałożyć karę - nawet do wysokości 10% ostatnich rocznych przychodów koncernu.
Zapisy ugody zaczną obowiązywać najprawdopodobniej dopiero w przyszłym roku, bo trzeba je przetłumaczyć na wszystkie oficjalne języki UE i opublikować w dzienniku Komisji. Porozumienie dotyczy 25 państw Wspólnoty, a także Islandii, Norwegii i Liechtensteinu.
Oskarżenia wobec Coca-Coli o nadużywanie w Europie pozycji monopolisty ciągną się od lat 90. Największy jej konkurent, firma PepsiCo, miała spółce za złe, że wymusza na swoich klientach zakaz umieszczania napojów innych producentów we wstawianych do sklepów chłodziarkach i na regałach ze swoim logo. PepsiCo uznała takie praktyki za nieuczciwe. Urzędnicy w Brukseli zajęli się sprawą w 1999 r. Obecnie Coca-Cola kontroluje około połowy rynku napojów gazowanych w Europie. Do PepsiCo, która na naszym kontynencie działa poprzez nowojorską spółkę Purchase, należy 10% udziałów. Spór między gigantami skoncentrował się na Europie, bo za Atlantykiem różnica nie jest tak znaczna.
Na mocy umowy z Brukselą Coca-Cola zrezygnuje z przyznawania sprzedawcom rabatów w zależności od osiągnięcia określonych pułapów sprzedaży czy też w powiązaniu z zakupem jej nowo promowanych lub mniej popularnych napojów. Produkty amerykańskiej korporacji nie będą też musiały stać na półkach obok siebie. Coca-Cola zobowiązała się także udostępnić rywalom 20% miejsca w swoich chłodziarkach, jeśli są one jedynymi w danym punkcie sprzedaży. Podobnie, gdy napoje Coca-Coli sprzedawane są z dystrybutora (np. w fast-foodach), handlowcy będą mogli z tego samego dystrybutora nalewać produkty konkurencji.