Wzrost indeksu WIG o 1,4%, spadek kursów blisko połowy firm wchodzących w jego skład i najniższa wartość MIDWIG-u od dwóch miesięcy - to krótka, ale trafna charakterystyka ostatnich notowań. Można powiedzieć: nic nowego, bo przecież od wielu tygodni grono rosnących spółek jest dość skromne, a średnie firmy wypadają słabo. To świadczy o słabości rynku i pokazuje, jak trudno na nim teraz zarobić.
Wzmożony popyt na wczorajszej sesji na akcje banków to jeszcze za mało, by mówić o przełamaniu niechęci inwestorów do tej grupy firm, utrzymującej się od wielu miesięcy. Wydaje się jednak, że zainteresowanie bankami to kolejny sygnał, iż oferta PKO BP została już w pełni zdyskontowana przez rynek. Niewykluczone że w kolejnych dniach będziemy obserwować mocniejszy popyt na akcje banków. Byłaby to kolejna odsłona scenariusza opartego na założeniu, że część środków, za które nie uda się kupić papierów PKO BP (zwłaszcza tych pochodzących od zagranicznych podmiotów), trafi na giełdę. Skoro w związku z obawami o przyszłoroczną koniunkturę gospodarczą gaśnie szał zakupów walorów firm surowcowych, rosnące w niezbyt imponującym tempie inwestycje wywierają presję na kursy przedsiębiorstw z branży technologicznej, to w związku z dobrą sytuacją na rynku obligacji może do łask wrócą walory banków. Jednocześnie trudno w ich akcjach upatrywać znaczącego potencjału wzrostowego. Poprawa ich notowań miałaby raczej spekulacyjne niż fundamentalne podłoże.
Nadzieje na dalszą poprawę notowań obligacji mogą się jednak nie ziścić. Roczny wskaźnik wrześniowej inflacji bazowej w USA był na poziomie konsumentów najwyższy od listopada 2002 r., a na poziomie producentów od stycznia 2001 r. Fed musi więc dalej podnosić stopy, tym bardziej że dolar staje znów przed widmem poważnego osłabienia, a popyt zagranicznych inwestorów na amerykańskie papiery wartościowe stopniowo maleje. Według ostatnich danych, w sierpniu dodatnie saldo kupionych i sprzedanych przez nich obligacji było najniższe od roku, jednocześnie więcej akcji sprze-
dali, niż kupili.