W piątek ruszają zapisy w biurach maklerskich, ale już 11 października pod placówkami tego największego banku detalicznego w kraju gromadziły się tłumy ludzi chętnych do zakupu na preferencyjnych zasadach.
"Nie wiem jaka będzie nadsubskrybcja. Myślę, że bardzo duża" - powiedział w
wywiadzie dla Agencji Reutera minister. Rząd sprzedaje 30 procent PKO BP. Dla drobnych graczy zarezerwowano 25 procent oferty. Duzi inwestorzy krajowi mają otrzymać 30 procent, a zagraniczni 35 procent. Istnieje jeszcze 10-procentowa pula dodatkowa. Przedział cenowy zostanie opublikowany w czwartek, a cena sprzedaży 3 listopada. Z punktu widzenia budowania ostatecznej ceny, bardzo ważna jest obecność instytucjonalnych inwestorów zagranicznych, powtórzył w środę minister. Jego oświadczenie przychodzi na dwa dni przed głosowaniem sejmowym nad kolejną rezolucją, tym razem Polskiego Stronnictwa Ludowego (PSL), wzywającą do wykluczenia zagranicy z oferty. "Powiedzenie, że w tej chwili należy przesuwać wszystko do drobnych inwestorów to tak, jakby pilotowi powiedziano, że ma samolotem dwusilnikowym przelecieć przez Atlantyk
i ktoś mu powiedział po co masz włączać drugi silnik, przecież na jednym też dolecisz. Przecież nikt tak nie zrobi" - powiedział Socha. "Potrzebna jest transza inwestorów instytucjonalnych krajowych i zagranicznych. Pytanie jest ile mamy dużych instytucjonalnych w Polsce, którzy będą zamawiali duże pakiety PKO BP. Można ich policzyć na palcach dwóch rąk, co oznacza, że konkurencja jest, ale nie na tyle duża by mieć gwarancję rzeczywistej konkurencji cenowej" - stwierdził. Socha nie odniósł się wprost do rynkowych szacunków dotyczących przedziału cenowego. Z ankiety Agencji Reutera przeprowadzonej wśród analityków i zarządzających wynika, że spodziewają się oni przedziału 18-21 złotych. Oznacza to, że cały pakiet wystawiony na sprzedaż przez skarb państwa wart byłby 5,4-6,3 miliarda złotych. "Dzisiaj późnym popołudniem spotykam się z doradcą (prywatyzacyjnym)" - powiedział Socha. Według zarządzających, niebagatelne znaczenie przy ustalaniu finalnej ceny za akcje PKO BP będzie miał "czynnik społeczny" - rząd będzie chciał dać szansę godziwie zarobić drobnym inwestorom, którzy tłoczyli się w kolejkach po PKO BP. "Dano ministrowi odpowiednie zadanie: sprzedać PKO BP, by były odpowiednio wysokie wpływy budżetowe i tak aby odpowiednio zachował się kurs akcji na rynku wtórnym. Myślę, że posłowie na to drugie w ogóle nie patrzą" - powiedział minister. Większość ankietowanych analityków i zarządzających spodziewa się, że ostateczna cena zbliżona będzie do górnej granicy przedziału cenowego, czyli około 20 złotych za sztukę. Biorąc pod uwagę ten poziom cenowy, oczekują oni, że inwestycja w akcje PKO BP da w
dniu debiutu co najmniej 10-procentowy zwrot - w pierwszych minutach handlu papiery tej spółki będą kosztować 22 złote, przewidują specjaliści.