W czwartek kurs dolara spadł zarówno w stosunku do złotego, jak i euro. Presja podażowa na amerykańskiej walucie jest coraz wyraźniejsza. Górę biorą obawy, że wysokie ceny ropy naftowej pogłębią jeszcze bardziej problemy z deficytem obrotów bieżących, co wymusi dalszą deprecjację dolara. Dodatkowo, ostatnie dane potwierdzają opinie o hamowaniu gospodarki w Stanach Zjednoczonych. W obecnej sytuacji najbardziej prawdopodobnym scenariuszem jest atak euro na tegoroczny szczyt, który wypadł nieco ponad 1,28 USD. Ma on duże szanse powodzenia. Możliwe jest, że wyprzedaż dolara przybierze silny charakter.

Opinie Komisji Europejskiej na temat działań zmierzających do przyjęcia przez Polskę euro może w najbliższym czasie przyhamować popyt na złotego. Skala aprecjacji naszego pieniądza w ostatnim czasie jest imponująca i rodzi naturalną skłonność do realizacji zysków. Jednocześnie wypowiedzi ze strony władz monetarnych wskazują na dalsze podwyżki stóp procentowych. Oczekiwania na nie będą sprzyjać złotemu. Wobec sytuacji na światowych rynkach można oczekiwać, że nasza waluta będzie w najbliższym czasie lepiej radził sobie w stosunku do dolara niż do euro.