"Wygląda na to, że Rada nie będzie chciała zaskoczyć i uniknąć zarzutów, że jest nieprzewidywalna i źle komunikuje się z rynkiem. Ponadto, jeżeli we wrześniu Rada nie zdecydowała się na podstawie projekcji podnieść stóp, to tym bardziej w październiku nie powinno być powrotu do używania w argumentacji projekcji sierpniowej" - powiedział Łukasz Tarnawa, ekonomista PKO BP.
Ekonomiści zwracają uwagę na dychotomię polskiej gospodarki, którą różnie może zinterpretować Rada.
"Z jednej strony dane pokazują umiarkowany wzrost gospodarczy przy bardzo niewielkim ożywieniu ze strony popytu wewnętrznego i braku przesłanek, by takie presje narastały w horyzoncie kilku następnych kwartałów" - uważa Marcin Mróz, ekonomista Societe Generale.
Z drugiej strony, ciągle jednak zagrożeniem inflacyjnym są czynniki natury podażowej, takie jak ceny ropy.
"W takich przypadkach Rada już pokazała, że będzie reagować, bojąc się wystąpienia efektu rosnących oczekiwań inflacyjnych i żądań płacowych. Choć przy takim rynku pracy ciężko tu oczekiwać jakiego nasilenia tych żądań" - dodał Mróz.