Początek tygodnia na rynku terminowym zdeterminowany był piątkową wyprzedażą za oceanem. Poniedziałkowa luka bessy praktycznie ustawiła tydzień i popytowi będzie bardzo trudno się odbudować. Warto jednak zwrócić uwagę na to, iż przecena z pierwszej sesji tego tygodnia odbyła się na dość niskim obrocie, co wskazuje, że podaż nie była zbyt agresywna. Także wsparcie w strefie 1765-1770 pkt zostało spokojnie obronione, co można odebrać jako przejście rynku w trend boczny.

Wtorkowa sesja przebiegała bardzo sennie. Kontrakty przez większą część sesji notowane były w okolicach 1785 pkt. Indeks poruszał się poniżej 1780 pkt i dopiero atak popytu godzinę przed zamknięciem wywołał silniejszy ruch w górę. Rynek w związku z tym lekko skorygował ostatni spadek, ale tak naprawdę niepewność dalej pozostaje i groźba silniejszej przeceny nie została jeszcze oddalona.

Z technicznego punktu widzenia znaleźliśmy się w trendzie bocznym od dołu ograniczonym strefą 1765-1770 pkt, natomiast od góry obszarem 1820-1825 pkt. Logiczną konsekwencją obrony dolnych rejonów powinien być wzrost na najbliższych sesjach ponad 1800 pkt. Oczywiście, z uwagi na panujący trend prawdopodobieństwo obrony wsparć i ruchu w kierunku 1900 pkt jest znacznie większe.

Wskaźniki techniczne wskazują wyraźnie na to, iż trend powoli się wyczerpuje i bardzo prawdopodobne jest wejście rynku w krótkoterminowy, trwający kilkanaście dni trend boczny. Oscylatory znajdują się poniżej poziomów równowagi, podtrzymując tym samym wygenerowane sygnały sprzedaży. Punktem dla byków jest utrzymująca się - w czasie kiedy wykres kontynuacyjny znajduje się w okolicach wsparcia - niewielka baza.