28 lipca sąd ogłosił upadłość firmy z możliwością zawarcia układu. Stąd podział kwartału w sprawozdaniu finansowym na dwie części. - Zasięgaliśmy rady różnych ekspertów, w tym z BCC, izby skarbowej. Okazuje się, że jest niezgodność regulacji giełdowych i ustawy o rachunkowości. Dokonaliśmy podziału zgodnie z ustawą. Nie jest to dla nas wygodne, bo wiele rzeczy trzeba liczyć dwa razy, ale taki jest po prostu wymóg - tłumaczy prezes Czesław Koczorek.
Spółka czekała na decyzję sądu 7 miesięcy. Zwłoka była dla niej bardzo niekorzystna. Potencjalni kontrahenci wycofywali się ze współpracy. W efekcie dramatycznie spadły obroty przedsiębiorstwa elektromontażowego. W I półroczu wyniosły 1,4 mln zł. Od 1 do 27 lipca przychody sięgnęły 0,4 mln zł, od 28 lipca do końca września - ponad 1 mln zł. Łącznie w III kwartale tyle samo, ile w I półroczu, co wskazuje, że powoli firma odbudowuje pozycję. - Tak, odbudowujemy. Sądzę, że do końca roku utrzymamy tempo wzrostu sprzedaży, a w przyszłym zwiększymy - mówi prezes Koczorek. Elkop ma jeszcze sporo pracy - w III kwartale 2003 r. sprzedaż przekraczała 3,3 mln zł.
W lipcu spółka miała prawie 100 tys. straty ze sprzedaży i ponad 0,5 mln zł straty netto. W okresie po ogłoszeniu korzystnej dla siebie decyzji sądu, strata ze sprzedaży wyniosła 45 tys. zł, firma zanotowała 5 tys. zł zysku netto.
- To w zasadzie dzieło przypadku, że wyniki przed i po decyzji sądu tak się różnią. Chodzi o to, że - jak się okazało - musieliśmy naliczyć odsetki od zobowiązań począwszy od 1 stycznia. To przyczyna lipcowej straty. Generalnie na pewno z upadłością nam lepiej niż wtedy, kiedy czekaliśmy na jej ogłoszenie. To nie podlega dyskusji - komentuje prezes.
Lipcowe straty decydują o wynikach narastająco, ponieważ zysk netto w I półroczu był symboliczny (8 tys. zł).