Niestety, polskie indeksy okazały się być kruche i delikatne niczym chińska porcelana. Wystarczył jeden wstrząs w postaci w podwyżki stóp procentowych w Chinach właśnie, by zniweczyć cały wysiłek jaki byki włożyły we wzrosty WIG20. Kształt, kolor i nawet usytuowanie wczorajszej świecy jednoznacznie wskazują na to, iż ostatnie dwa dni byki mogą spisać na straty.
Nadzieja posiadaczy akcji pozostała średnia z 45 sesji, która w ostatnim okresie stanowi solidną obronę przed spadkami. Udało się ją obronić także wczoraj. Pozostałe sygnały są jednoznaczne - nieudany atak na poziom oporu na wysokości 1800 pkt, jaki wyznacza połowa czarnej świecy z 12 października w połączeniu z wczorajszą dużą i czarną świecą, wróży odwrót popytu. Dodatkowo, fiaskiem zakończyła się także walka o pokonanie innej bariery podażowej - średniej z 15 sesji. Z pewnością doda to odwagi sprzedającym, tym bardziej, że SK-15 zrównała się z SK-45, co oznacza iż układ średnich kroczących staje się typowy dla rynku niedźwiedzia. Do tego dochodzi niekorzystny zwrot na wykresie wskaźnika Ultimate Oscillator, który odbił się od spadkowej linii trendu. W obliczu takiego natłoku negatywnych sygnałów ukształtowanie do końca drugiego ramienia formacji RGR wydaje się być przesądzone. To oznacza, że indeks czeka deprecjacja przynajmniej do linii szyi, a więc do poziomu 1750 pkt.
W zasadzie na inny scenariusz trudno jest liczyć, już nie tylko ze względu na samą sytuację techniczną indeksu WIG20, ale także z uwagi na słabość, która była widoczna podczas ostatnich sesji. Mimo sprzyjających warunków jak np. podczas sesji w środę, WIG20 pozostawał daleko w tyle za innymi indeksami (jak BUX czy Xetra). A wczorajsza reakcja na chińską podwyżkę stóp jest tylko potwierdzeniem tej słabości.
Teraz walka toczy się już tylko o SK-45 (1787 pkt), a jej złamanie będzie kolejnym potwierdzeniem, iż na wzrosty trzeba będzie jeszcze poczekać. Czy aby tylko na pewno do czasu uwolnienia środków z akcji PKO BP?