Wczoraj połączone komisje sejmowe: rolnictwa oraz ds. pakietu reform z tzw. planu Hausnera rozpocząć miały pracę nad projektem ustawy dotyczącej systemu ubezpieczeń rolników. Nie rozpoczęły. Część posłów domagała się bowiem, aby ustawą zajął się Sejm na posiedzeniu plenarnym. - To przecież fundamentalne zmiany. Nie można o nich rozmawiać tylko w komisji - mówi Stanisław Kalemba (PSL) wiceszef komisji rolnictwa.

Rząd chce, aby rolnicy płacili składki na KRUS uzależnione od wielkości gospodarstw. Dla większości rolników oznacza to wzrost obciążeń (teraz płacą składkę od osoby), a dla budżetu oszczędności. Rząd szacuje, że dzięki zwiększeniu składek przychody KRUS zwiększą się o około 1,1 mld rocznie. W projekcie budżetu na 2005 r. założono więc mniejszą dopłatę do Kasy - 14,3 mld zł zamiast tegorocznych 15,1 mld zł.

PSL nie podoba się jednak, że władze w ekspresowym tempie próbują przeprowadzić ustawę przez parlament. Partia przypomniała również obawy rolników, iż podniesienie składek dotknie w największym stopniu małe gospodarstwa. - Minister polityki społecznej konsultował z rolnikami projekt, w którym gospodarstwa poniżej 5 ha były wyłączone ze wzrostu składek. Jednakże w ostatecznym projekcie skierowanym do Sejmu obciążenia tej grupy rolników zwiększają się o 33-50% - tłumaczył S. Kalemba.

Dzisiaj ludowcy zgłoszą wniosek, aby pierwsze czytanie ustawy odbyło się na posiedzeniu plenarnym. PSL domaga się jednocześnie, by rząd zgłosił autopoprawkę niwelującą przewidywany wzrost składek, lub nawet wycofał ustawę. - Nie negujemy potrzeby reformy KRUS-u. Jesteśmy jednak przeciwni wzrostowi obciążeń przez okres dochodzenia do pełnych dopłat bezpośrednich - mówił Janusz Wojciechowski, prezes partii.

O dalsze losy projektu zapytaliśmy w ministerstwie polityki społecznej. - Minister nie ma zamiaru wycofania projektu ustawy, jest jednak gotów dyskutować nad jego poszczególnymi zapisami - powiedziała nam Małgorzata Harasimiuk, rzecznik prasowy resortu.