Elżbieta Pustoła: Do tej pory wszystko było dobrze. Z tego powodu nie było parcia na prywatyzację czy inne istotne zmiany. W tej chwili jesteśmy w takim momencie, w którym trzeba odejść od myślenia o giełdzie w kategoriach jedynie krajowego rynku. Musimy spojrzeć szerzej co najmniej w skali europejskiej. Z tego powodu bardzo ważną, kontynuując myśl pana ministra Sochy, rzeczą jest to, na czyją rzecz giełda zostanie sprywatyzowana. Środowisko, które wejdzie w posiadanie giełdy, może ten rynek albo pogłębić i rozwinąć, albo zwinąć i przetransferować gdzie indziej. Stąd pytanie, czy giełdę należy teraz prywatyzować? Na pewno, bo zmiana wymusi poszukiwanie miejsca w skali europejskiej. Na czyją rzecz? Muszą to być inwestorzy, którzy pomogą giełdzie, lub nie przeszkodzą rozwijać się w kierunku tworzenia rynku regionalnego. Jeżeli będą to inwestorzy finansowi, którzy mają szeroko rozbudowane interesy w Europie, a nawet na świecie, jako właściciele będą szukali rozwiązań najlepszych dla siebie.
Jacek Socha: Poszukiwanie dobrego partnera dla giełdy wynika również z faktu, że do naszej obecności w Europie potrzebny jest dobry, efektywny, tani i znany przez inwestorów sposób rozliczania.
Krzysztof Lutostański: Powiedziałem wcześniej, że jeśli mówimy o prywatyzacji giełdy, proponowałbym raczej nie liczyć na krajowych inwestorów finansowych. Wszyscy zrozumieli automatycznie, że OFE nie kupi akcji, a to jest nadinterpretacja. Dlaczego tak powiedziałem? Bo pytanie o prywatyzację jest częściowo pozornym dylematem. Prywatyzacja nie rozwiązuje żadnego naszego problemu. Naszym problem jest niedorozwój rynku kapitałowego. Połączenie tych problemów pokazuje skalę trudności. Prywatyzować? Oczywiście tak, ale po to, by zwiększyć szanse na rozwój rynku kapitałowego. OFE są dzisiaj w Polsce dobre na wszystko, jak kiedyś był Bednarski. Takie nowe panaceum sobie wymyśliliśmy. Moim zdaniem, potrzebny jest prywatny, ale nie rozproszony właściciel. Rozproszony nie daje nam większych szans na dynamiczny rozwój. Jak trzeba coś dynamicznie, szybko zrestrukturyzować, to władzę, panie prezesie Chalupec, trzeba wziąć w jedne ręce. Co pan robi w tej chwili u siebie? Centralizację zakupów? Centralizację polityki? Akcjonariat rozproszony temu nie sprzyja, zwłaszcza jeśli nie ma doświadczenia w tej dziedzinie. OFE nie zostały powołane do zarządzania spółkami. Robią to z konieczności, a nie z chęci.
Igor Chalupec: Najbardziej efektywne w ostatnich 15 latach korporacje w gospodarce amerykańskiej charakteryzują się tzw. otwartym akcjonariatem, czyli takim, w którym nie ma dominującego akcjonariusza. A mimo to od 15 lat wykazują najwyższą efektywność w skali światowej. Dlaczego? Dlatego, że kierują się bardzo jasną logiką działania - wzrostem wartości akcji i niczym więcej. To daje efekty. Rozumiem, że giełda warszawska jest instytucją, która budzi emocje o charakterze politycznym i narodowym, w związku z tym sprzedaż musi być przeprowadzona w taki sposób, żeby te emocje skanalizować. Wtedy jednak odchodzi się od prostych celów. Można sobie jednak wyobrazić mechanizm, który pozwoli na uwolnienie akcjonariatu, a poprzez rozwiązania choćby statutowe czy typu złota akcja, pozwoli Skarbowi Państwa zachować element ,,bezpiecznika" o charakterze blokującym. Gdyby w wyniku takiej prywatyzacji, centrum kompetencyjne będące siłą napędową, intelektualną rozwoju rynku (jak to się stało podczas prywatyzacji innych firm) pozostało w Polsce, to stworzylibyśmy fundament centrum finansowego w Warszawie.
Lidia Zakrzewska: Proszę o konkrety. Mówimy na dużym poziomie ogólności.