Grzegorz Domański: Stopień nasycenia regulacji rynku kapitałowego prawem europejskim i wspólnotowym jest dzisiaj tak duży, że miejsca na lokalne regulacje prawne już prawie nie ma. Za moment, jak dokończymy implementację wszystkich dyrektyw, także tych, które powstają, tego miejsca na lokalną regulację po prostu zabraknie. Wtedy, w tej infrastrukturze, nasz podmiot w postaci giełdy warszawskiej musi być w takim ubranku, by mógł tam wejść, bo go nie wpuszczą bez krawata.
Igor Chalupec: Jako największy, na razie, emitent na giełdzie jesteśmy za jej prywatyzacją. Obawiamy się jednak, że jeśli nie zrobi tego minister Socha, gdy szefem GPW jest prezes Rozłucki, a przewodniczącym KPWiG pan Kozłowski, nie zrobimy tego nigdy.
Andrzej Jacaszek: Jeżeli nie teraz, to kiedy? Wydaje się, że sytuacja makroekonomiczna jest sprzyjająca. Rozmawiałem wczoraj z profesorami makroekonomii i powiedzieli, że właściwie mogą już uznać, iż Polska weszła na ścieżkę długotrwałego wzrostu gospodarczego. Czy ta opinia się potwierdzi czy nie, będziemy czekać przez następny rok. Wydaje się jednak, że są przesłanki, by uznać, że wzrost faktycznie jest długotrwały. Prywatyzacja giełdy mogłaby być kolejnym etapem do dodatkowego pobudzenia koniunktury rynku kapitałowego. Oczywiście, jest to dość młody parkiet i trzeba by się zastanowić, jakie są kluczowe czynniki sukcesu, i chronić je. Jeżeli chodzi o giełdę warszawską na pewno jej wielkość, lokalizacja, zorganizowanie i nawet doświadczenie. Jest to sprawne zarządzanie, sprawność operacyjna i na pewno funkcje regulacyjne które wypełnia zgodnie ze standardami, które wcześniej ustaliła. No i oczywiście bezpieczeństwo obrotu. Nie demonizowałbym czynników politycznych. Przez ostatnie 15 lat giełda nie była przedmiotem specjalnego ataku politycznego, a jeżeli tak, efekty były raczej mizerne. Od 1 maja widać, że presja polityczna nie będzie miała takiego efektu, który mogłaby mieć przed wstąpieniem do Unii.
Jacek Socha: Niewątpliwie zwróciłem uwagę na to, że prywatyzacja giełdy może rodzić różne zagrożenia. Pozbywamy się państwowego (naturalnego dla niektórych) nadzoru nad giełdą. Nadzoru właścicielskiego, który gwarantuje, że nic złego się z nią nie stanie. Natomiast ci, z których ust padają zastrzeżenia, najczęściej nie potrafią jednocześnie sformułować koncepcji rozwoju giełdy. Padają nieprzemyślane propozycje, wynikające z niewiedzy, np. stworzenie na giełdzie parkietu spółek proeksportowych. Jest to po prostu świadectwem, że krytyka prywatyzacji pochodzi od osób, które do końca nie znają sposobu działania giełdy.
Czy fakt, że do tej pory giełda pozostawała poza zainteresowaniem polityków, przede wszystkim polityków gospodarczych, było zjawiskiem pozytywnym czy negatywnym? Na dobrą sprawę budowaliśmy rynek finansowy w Polsce w trochę niekorzystnych warunkach. Trochę po cichu, trochę niezauważeni, a jednocześnie w żaden sposób niedopieszczani przez polityków. Przez ostatnie 15 lat nie zostały stworzone żadne zachęty dla budowy rynku kapitałowego w Polsce. Giełda nigdy nie była przedmiotem realizowania polityki. Program Warszawa 2010 istnieje, jest dobry. Ale pytanie - jak głęboko w świadomości np. przyszłych rządów tkwi potrzeba by go realizować? Uważam, że niewielu wie, o istnieniu takiego programu, więc jak ma być realizowany. Dzisiaj oczy wszystkich są zwrócone na giełdę, między innymi dlatego, że rząd premiera Belki poprzez nią zdecydował się przeprowadzać istotne prywatyzacje. Nikt nie krytykuje, że należałoby prowadzić te prywatyzacje w inny sposób. Przygotowujemy wiele projektów, które niewątpliwie wzmocnią giełdę od strony zwiększenia kapitalizacji, udziału firm, zmniejszenia liczby podmiotów w 100-proc. nadzorze Skarbu Państwa, które są możliwe do sprywatyzowania. Siłą rzeczy z ław sejmowych wyraźnie to widać. Ze względu na strumień środków, które będą napływały na rynek papierów wartościowych ze strony OFE, istnieje absolutna konieczność dostarczenia im produktów. Mogą to być produkty krajowe. Dlatego prywatyzacja spółek Skarbu Państwa przez giełdę musi być co roku na poziomie ok. 6 miliardów zł. Coraz więcej też prywatnych spółek będzie na nią wchodzić, dlatego giełda musi się rozwijać.