To, że na przełomie października i listopada kraj żył największą prywatyzacją, widać w danych NBP w kilku miejscach. Przede wszystkim - w październiku wzrosła wartość depozytów gospodarstw domowych (czyli - zwykłych Kowalskich). Ten wzrost wyniósł 3 mld zł. Biorąc pod uwagę, że od początku roku wartość depozytów systematycznie spada (na koniec października była o 1,5 mld zł niższa niż na koniec ubiegłego roku), wytłumaczenie może być tylko jedno - prywatyzacja PKO BP. Na owe 3 mld zł składają się i lokaty prywatyzacyjne (łącznie 1,1 mld zł), i środki odłożone jako zapłata za akcje banku.
Bardzo dynamicznie - o ponad 20% - wzrosła wartość kredytów, zaciągniętych przez osoby fizyczne. Łącznie zwiększyły się one o 15,6 mld zł w stosunku do końca września. To wzrost o blisko 14% (w stosunku do końca 2003 roku jest to więcej o ponad 26%). Te znacznie większe cyfry to również zasługa prywatyzacji największego polskiego detalisty, ale również inne rodzaje pożyczek (w tym - mieszkaniowe).
Jednak największe wrażenie robi tempo przyrostu depozytów "niemonetarnych instytucji finansowych". W ciągu jednego miesiąca wyniósł aż 165%. To ponad 13,6 mld zł. W stosunku do początku roku przyrost depozytów jest bardzo imponujący - wynosi przeszło 140%, czyli niewiele ponad 13 mld zł.
To oczywiście również skutek prywatyzacji. Te "niemonetarne instytucje finansowe" to m.in. biura maklerskie, na rachunki których trafiła gotówka oraz kredyty zaciągane m.in. przez osoby fizyczne.
To, że dane NBP tak dokładnie pokazują skalę zainteresowania prywatyzacją PKO, to wynik zbiegu terminów.